Monthly Archives: Kwiecień 2004
Dzięki „urzędom” …
Dzięki „urzędom” prawdopodobnie od wtorku nie mam pracy. Wszystko ma wyjaśnić się za dwa tygodnie, tak miłym głosem poinformowała pani w telefonicznym okienku. Dziękujemy za współpracę, mamy nadzieję na dalsze korzystanie z naszych usług. Szczęśliwej Heuropy. Dowidzynia. Odreagowuję zatem.
It`s hard to imagine
Równoległy wszechświat jest pociągający. Drąży myśli, nie daje spać, potem przynosi sny – równoległe. Budzi z niezmiennym „co by było gdyby…”, czasem usuwa się w podświadomość tylko po to, by nabrać nowych sił i pojawić się znowu z uśmiechem. Szczerym. Trzyma w długim zamyśleniu, siedzi w nieobecnym wzroku, podpiera schematy, pewnie dzięki niemu jeszcze istnieją. To […]
„… don`t you think?”
Faktycznie, jakoś ironicznie się porobiło chyba. Już sama nie wiem co gorsze, doszukiwać się ironii tam gdzie po prostu jej nie ma, czy nie czuć jej pazurów tam, gdzie widzimy… „dobrze”. Wołacz? O ironio!
Chop wybyty na randkę. Z …
Chop wybyty na randkę. Z Chłopakiem. Sama ich ze sobą poznałam, uważałam że to ktoś warty mojego i Chopa czasu. Oddzielnego. Po bliższym poznaniu Chłopak, choć przyznaję – włożony w moje życie na zasadzie pewnej „randki w ciemno” (zrób to, co ci szkodzi) – okazał się całkiem milutkim sposobem na smutki i niedole. Miałam go […]
Parafraza
Nade mną wielki błękit. A w głowie zielono…
Z bazki – ciemnotki zasłyszane cd.
Dzieciaki naładowane jak nigdy, chyba ten rok szkolny jest już dla nich za długi. Nie sposób ich uspokoić, nie sposób przeprowadzić zajęć. Codzienne poobiednie „leżenie” zmienione w stadion na olimpiadzie, skaczą, krzyczą, śpiewają, śmieją się. Ja razem z nimi. Pani Iwonka, zmęczona, z wypiekami – do Piotrusia: – ja do ciebie mówię, upominam, proszę, a […]
Właśnie skończyła się u mnie …
Właśnie skończyła się u mnie „domowa” w składzie: Chop, chop, zerosewenfajf, zeropięć, Coca-Cola, ogórki, Marlboro, szachy, Kult. Nie uczestniczyłam, mój wstręt do alkoholu nie mija od ponad dwóch miesięcy. Za to patrzyłam z boku z uśmiechem, szczerym. Wypadłam z obiegu dopiero przy żonglowaniu metalową miseczką po ogórkach, na szczęście to już był epilog imprezy. Zyskałam […]
Please allow me to introduce myself…
- chyba masz dziś „tripa” – mam Geppert, Różę i Cierń, wychylam się na krześle maksymalnie do tyłu, trzymam się parapetu i patrzę w niebo „pod kątem”. Jeśli się nie utrzymam, rozbiję głową lustro w drzwiach szafy za mną. Tak, mam „tripa”.
„Operacja w toku”, to dobre …
„Operacja w toku”, to dobre określenie na mnie teraz. Szkoda tylko, że po przecinku przeczytać trzeba „proszę czekać”, z tym akurat nie jest u mnie najlepiej. Niecierpliwość to straszna cecha, niestety. Chop wybył, wróci na półtorej godziny, znowu wybędzie, jak ja kiedyś z tym walczyłam. Teraz uwielbiam takie weekendy. A „Biała armia” jakoś fajnie wpasowała […]
Today`s letter is…
Myszka. Dziesięć literek, każda inna, podzielone na dwa słowa. Potem pięć liter i cztery cyfry, zwierzątko, dwie literki, kropeczka, znowu dwie, moje. Myszka, osiem literek, dwie podwójne i cyferka. Tak właśnie zużywa się klawiatura. Kto widział naćpaną Ulicę Sezamkową ten zna treść tytułu po kropeczkach.