Monthly Archives: Maj 2006
A miało nie być …
Trochę nielegalnie podpisałam się dzisiaj na kwicie ze spółdzielni nazwiskiem, które nosić będę od sierpnia. Nie powiem żeby ręka mi nie zadrżała ale uczucie przyjemne. Napisałam zamierzenia programowe na czerwiec i tak sobie myślę w związku z powyższym, że jakąś parafkę trzeba będzie opracować, bo dłuższe od obecnego. A miało nie być o ślubie, obiecanki […]
III
Pozwalam sobie wierzyć, że mój dziwny nastrój dziś spowodowany został pogodą która wariuje i wizytą świadka ślubnego, u którego w Dębkach wszystko się zaczęło.Tak sobie pozwalam wierzyć i zostawiam w kącie eteryczność tej dziwnej nieco niedzieli. Trochę dziwnie czuję się, kiedy ktoś pyta mnie (nas) czy denerwujemy się _już ślubem. Nie, nie denerwujemy się. Tak […]
II
Pogoda wgniata mnie w krzesełko za długo. Albo coś się wydarzy. Jednym słowem dziwne mrowienie gdzieś w środku. Wspomnienia. Wspomnienia z wizjami zmieszane. Wpisywanie przyziemnych bzdur w karty bloga nie pomaga, pomimo że próbowałam. Zwykły pretekst, jak piosenka w głowie i cytowany w poprzedniej notatce blog. Nie o piosenkę tu chodzi przecież, my obie i […]
I
W głowie od piątku brzęczy mi jakieś disco, które przypadkiem w radiu usłyszałam i nie potrafię przestać nucić pod nosem. Zastanawiam się czy to przypadkiem nie jeden z tegorocznych eurowizyjnych hitów o których pisze Ania? Tak by mi to jakoś na Eurowizję pasowało… I to narazie tyle jak na twórczą niedzielę. Albo płodną. I to […]
Erotyzm
Powstrzymywałam się z oceną dopóki na żywo, że tak powiem, nie zobaczę, bo dotąd nie widziałam. Teraz z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że Salvador Dali nie przemawia do mnie. Przemawia za to, i to bardzo bardzo przemawia forma, w jakiej event zorganizowany został. Palenie papierowej żyrafy w piątkowy wieczór dobrze robi na zmysły. I wyostrza […]
Wniosek metaforyczny
Pani dyrektor wpada do mnie czterdzieści minut przed końcem mojej pracy, rzuca mi na biurko plik wydrukowanych wierszyków na Dzień Matki i oznajmia, że mam zrobić z tego gazetkę na jutro w szatni. Wie pani pani Weroniko, jakieś kwiatuszki do tego, serduszka, coś tam pani wymyśli. Czterdzieści minut to całkiem sporo jak na gazetkę, problem […]
8/9-7/8-8/9
Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że posiadam umiejętność oddzielania pracy od domu. Odsuwania tego co tam od tego, co tu. Trochę dziwne, trochę odrealnione uczucie prześlizgiwania się przez przysłowiowe osiem godzin dziennie tylko po to, żeby wrócić do domu i przeżyć te sześć/siedem prywatnych. W pracy nie mam czasu myśleć o problemach domowych, w […]
Zlewam
Intensywny dzień, z niesmakiem kolejnej rodzicielskiej zaczepki. Uwielbiam, kiedy określa się mnie ta blondynka – mogłaby chociaż dowiedzieć się, jak mam na imię. Uwielbiam potajemne telefony do pani dyrektor bo nie chcę donosu robić. A co to za przeproszeniem jest, jak nie donos właśnie? Uwielbiam, kiedy ktoś głosi sądy na temat mojej pracy, choć nie […]
Zaiste…
Jesienna melancholia Szczecin dopadła.
Spanie included
Układam w głowie najbliższy tydzień. Byłoby sympatycznie, gdyby jakieś słonko bardziej wiosenne wyszło na dłużej niż kilka dni, bo takie temperatury i taki wiatr nie służą naszym powierzchniom grzewczym. W domu zimniej niż na dworze, kto to widział? I tym zakończę chyba niedzielę. Spanie included.