Monthly Archives: Lipiec 2006
Mniej niż tydzień
Okazuje się, że 25 metrów kw. to wcale nie tak mało, jak przez ten rok się wydawało. Serio. Plecak zalegający na szafie, niespecjalnie, przyznajmy, estetyczny doskonale mieści się w kanapie (niewidoczny czyli o to chodziło), pudełka z butami okazyjnymi za kanapą (też), buty zimowe pod szafą (nie widać nie widać tralalala). Zimowe kurtki i płaszcze […]
Tydzień
Jestem równoważnikiem wśród pytań i wykrzykników wdarło mi się wraz z pierwszym grzmotem do uśpionego jeszcze na wpół umysłu. Nadal nie potrafię chyba jeszcze tworzyć metafor, ale wierzę w moją podświadomość. W Szczecinie burza.
[7]
Został tydzień i wszystko jest jak najbardziej… normalnie. Spokojny, zwykły odpoczynkowy piątek. Im bliżej piątego, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że naprawdę nie przypłacimy tego rozstrojem nerwowym. Może to dziwne się wydaje… a może wcale nie, nie wiem. Kilka drobiazgów do kupienia zostało, kilka spraw do załatwienia, wielka radość że spotkam się z ludźmi, […]
[9]
Chwalę – Słonko naprawiło cieknącą rurę w kuchni. Nadaje się na męża Pytam – jaką muzę chcecie na imprezę? Zgłoszenia mailowe z ewentualnymi specjalnymi zamówieniami mile widziane.Marudzę – upaaał… czyli po staremu. Całuję – spadam spać
[10]
Temperatura wzrasta, ta za oknem, ta na blogach…* Wzrasta też u wszystkich zainteresowanych pewnym wydarzeniem, co to za 10 dni miejsce mieć będzie. Telefony grzeją się od smsów, głowy od ustaleń, nerwy od oczekiwania. Nie przesadzę chyba jeśli napiszę, że ostatnie dwa tygodnie przed ślubem przypominają nieco poczekalnię u lekarza. A najdziwniejsze w tym wszystkim […]
[11]
Sześć i pół nadgodziny do odebrania nie wiadomo kiedy bo ostatnie dni lipca mają stuprocentową frekwencję. I Madzia, błagam, nie wysyłaj mi na modem 29 MB zdjęć… Marudnie.
[13]
Ciepło w głowie chłodzi nieco papierosowy dym, głupota, a jednak. Lepkie gorąco okleja mnie całą a mimo to chcę wtulić się w koc obok. Nie powinnam siedzieć długo w noc bo liryki płodzą się ot tak. Tęsknię zza czternastu zakładek internetowych i szklanki wody. Słodkich snów Skarbeńku____
[14]
Zaległa angina dała znać o sobie jakimś mutantem dziwnym w gardle i okolicach płuc. Pfe. Wedle prawideł reinkarnacji byłam w Powstaniu Warszawskim a potem w obozie. Hm. Horrorek mi Słonko ściągnęło. Mniam. Khym, khem, khymkhym.
[15]
Ten pierdyliard stopni na termometrze to wcaaale nie upał ……………* * wpisać dowolne, autorka właśnie przeszła w stan płynny;
[16]
Mam bardzo bardzo przystojnego męża. I wcaaale nie ma upału.