Monthly Archives: Maj 2004

Z bazki – ciemnotki zasłyszane cd

Kasza gryczana z kefirem. Waldorfska pyszność.

Shuffle off…

Zmienię zdanie na temat niedzieli. Lubię ten dzień. Naprawdę. Sto pięćdziesiąt ludzi na pikniku w waldorfskim ogrodzie z okazji Dnia Mamy (i Taty), koce, jedzonko, róże, Pan Wodzirej, dzieciaki, ich rodzice z uśmiechem i w dżinsach zamiast garniturów, garsonek i poważnych min, „Stonoga” z maluchami, grill, „Hej, hej, hej sokoły…” Powracam do żywych. Wreszcie. Wreszcie […]

Where is my mind?

Jedno zdanie. Jedno krótkie zdanie, czasem wystarczy tylko tyle. „Szczerze TAK”. Kolejne uderzenia serca, pojedyncze i podwójne. Jego rytm, spokojny choć drżący. Drżenie przeniesione na palce. Znak że żyjesz, że jesteś tu, że słuchasz i słuchać chcesz. Boisz się, więc usiłujesz racjonalnie to tłumaczyć. Używasz ostrożnych, neutralnych słów. Żartujesz i puszczasz w przestrzeń oczka jak […]

Shuffle

„Jeśli rejestracja kolejnego przejeżdżającego samochodu zawierać będzie dziewiątkę to zadzwoni/dostanę piątkę/nie wyda się dziura w nowych spodniach/jutro pójdę na basen”. Bawiliście się kiedyś w coś podobnego? Na pewno, każdy się bawił. Ja pewnie też, choć w ogóle tego nie pamiętam. Dziś nawet ból gardła i tak zwane „zajęte” zatoki nie zatrzymają mnie w domu. Albo w […]

…e mol ce dur a mol de dur…

Więc noc pod znakiem T. Love. Kolejna. Przypominam sobie tamtą. Nie pamiętam zbyt dobrze, wiem że byłam uspokajana kiedy skakałam sobie do „Potrzebuję wczoraj” o czwartej nad ranem. Uspokajanie brzmiało dość serio, uśmiech jednak błąkał się na ustach. Prawda? Emocje, wiele ich, silne, mimo wszystko doskonale wyważone. Takie jakie powinny być. Odpowiednie. Jak na porę, […]

Do ciepła, delikatności, …

Do ciepła, delikatności, drapieżności, ambicji i empatii dodałabym jeszcze… no właśnie, co? To taki temacik, na lepsze spanko.  

Żeby życie miało smaczek…

Marzena (17:41) wiesz jak to jest, trzeba uważać Marzena (17:41) zabij ją   Nic tak nie rozładowuje sytuacji jak zdrowy śmiech. I jak świadomość, że przyjaźń z czasów liceum nadal trwa. Mimo odległości, mimo czasu. Banał?

Godzina czterdziesta trzecia

Próbowałam. Podobno blog leczy, więc próbowałam. Próbowałam to wszystko opisać. Co się stało i co się dzieje. Chciałam żeby było boleśnie, łzawo i tragicznie, bo tak właśnie czuję się od mniej więcej czterdziestu trzech godzin. To byłyby bardzo smutne zdania, pełne retorycznych pytań. Taki byłby wstęp. Potem byłoby rozwinięcie, w którym przejmująco doszłabym w końcu do tego […]

Niedziela

Mimo wszystko to był naprawdę cudowny dzień.

Czyli _pszerwa_

Czyli _pszerwa_ Nie mam pojęcia co dzieje się wokół mnie ostatnio. Tyle zdarzeń, tyle spraw. Schematy obrócone nieco w bok, tylko kilka stopni, to zmienia jednak odbicie. Zupełnie. To w lustrze ale i to w cudzych szybkach też. Chyba. Sprawy Wirtualności pochłaniają większość mojego czasu, drugą większość te Zawodowe (teraz mogę już napisać to głośno, […]