Monthly Archives: Grudzień 2006

Przywrócenie terminu

Ostatnio dużo gramy w Diablo dwójkę. Mąż pokazał mi sposób mieszania w kostce Horadrimów kamyczka z miksturami leczenia i many tak, żeby powstała jedna, zbawienna w starciu z Diablo mikstura przywracająca sto procent życia i many. Gram zabójczynią, imię jej Rafia. Żyjemy normalnie, jak rok temu, jak pół roku temu, jak w listopadzie. Nie czuję […]

Dobrze Cię widzieć

Nic oryginalnego, stary rok przeciąża się już sprawami i ludźmi. Każdy się z tym zgodzi, w sumie nic do dodania. Sel reaktywowała bloga i działa to na mnie w pewien sposób kojąco. Trudno to wyjaśnić, dziwne wrażenie niezmienności pewnych dobrych spraw i zjawisk, czy może raczej powrotu tych pozytywnych. Zapomniałam o tym w ostatnich dniach […]

Lepiej

Pierwszy zwykły dzień po świętach i duża ulga. Nawet pomimo chronicznego niewyspania o 6.40, nawet pomimo odczuwalnej minus trzy. Ulga od rozmyślań i tego czegoś w okolicy serca, nie do zdefiniowania. Ulga bo był telefon, i choć to niczego na dłuższą metę pewnie nie zmienia, to jednak cieplej. Czasem trzeba cieszyć się małymi sprawami, nawet […]

nieodmienna

W telewizorze straszy pogodny duszek, za oknem mgła. Święta święta, tak jakoś bardzo obok tego roku. Nie zmieniam opisu na gadu bo nie zmieniło się we mnie, nadal nieodmienna, nadal z pytaniem najważniejszym i jedynym tylko jeszcze nie ukształtowanym. Narazie na etapie co będzie dalej?, a to przecież zbyt duża ogólność żeby oczekiwać odpowiedzi. Zbawienny […]

Żeby nie bolała Was dusza

Cztery dni temu dostałam w twarz sprawą, o której narazie nie potrafię napisać nic sensownego. Razem ze mną dostali nią w twarz też najbliżsi mi ludzie tutaj, w Szczecinie. Po tych czterech dniach, kiedy supeł w żołądku zaczyna powoli się rozwiązywać a ja zaczynam zasypiać twardym snem bez półsennych majaków, kiedy formalnie zrobiliśmy wszystko co […]

Chłodnym okiem

Od szumu informacyjnego gorszy jest tylko brak informacji. Od pewnej (w założeniu – kompetentnej w sprawie, w której dzwoniłam) pani*, z którą zdarzylo mi się dziś rozmawiać przez telefon gorszego nie ma nic. *mam wielki sentyment do PRL-u, lubię wspominać saturatory i banany z paczki, pomarańczowe Relaxy, kurcze, nawet kartki i wpisy w mojej książeczce […]

Flota zjednoczonych sił

Ile wymiarów dni od poniedziałku miały. Przeskakuję z autobusu do w pracę, w autobus z, w dom i męża. W nadchodzące święta o których udało mi się skutecznie zapomnieć. Za sprawą spraw różnych, masło maślane. Czy Wigilia naprawdę jest za trzy dni? Ile wymiarów zależności powstało i warunków, i przypuszczeń i pytań. Z i bez […]

Hey oh…

Po drugiej stronie naszej ulicy otwarli mały kiermaszyk z prawdziwymi choinkami. Kiedy stoję z kubkiem przy oknie widzę rodzinę z dziesięcioletnim chłopcem wybierających drzewko na te święta. Widok jak pstryczek włącza mi oczekiwanie. A już się martwiłam, że nic z tego. Pierwsze święta nie na Śląsku i jednak nie w nowym domu. Nie martwię się […]

Oni

Miałam kiedyś brata. Dwóch braci, bliźniaków, całkiem jak jeden choć zewnętrznie dla mnie byli zupełnie różni i zawsze dziwiłam się tym, którzy ich nie rozróżniali. Było ich dwóch a ja byłam jedna, byli starsi cztery lata ode mnie i moje ostatnie wspomnienie z tamtych czasów to ich łamiące się mutacją głosy. Były wakacje szalone i […]

9.11

Jak to, że numery tramwajów jadących w pewne miejsce składają się na datę, pewną datę dnia i miesiąca sprzed dwóch lat… Jak to, że w oczach kogoś innego nie traci smaku ani barwy. I jak to, że odliczam, a w tym odliczaniu łączę się z kimś jeszcze i wiem, obie odczuwamy to inaczej a jednak […]