Monthly Archives: Grudzień 2005
End nał samfink komplitli difrent:
… olłejs luk on de brajt sajt of lajf
HNY
… jak na przykład to, że przynosi mi myszkę z pracy żeby wygodniej mi było na laptopie, albo że ściąga beznadzejne kawałki Iry bo wie, że je lubię… albo kiedy czeka na mój przyjazd z pracy na przystanku… albo kiedy wysyła smsowe róże… albo kiedy opatula kołderką w nocy… … właściwie wszystko co mogłabym […]
Bardzo bardzo …
Jeden dzień urlopu w tym i tak luźnym pracowym tygodniu i tyle radości. Pospać można do dziesiątej. Wstać i leniwą kawą rozpocząć dzień. Ofertę programową TV4 poranną poznać. Obiad prawdziwy domowy (z ziemniakami) zrobić. Gościa przyjąć. Pomieszkać… I nawet przedzieranie się przez sparaliżowany śniegiem Szczecin celem załatwienia kilku bankowych sprawunków tylko uśmiech wywołało – zadziwiające, […]
Srebrną igłą znaczysz swoje małe sny …
Otwarte, niedokończone piwko na barze kuchniopokoju i to coś w powietrzu co daje pewność odpowiednich spraw na odpowiednich miejscach. Trzeba zaktualizować linki na blogu i jakieś ulubione sobie porobić. Trzeba oswoić się z komentarzami i własne ścieżki wydreptać. Ale to z czasem … Pisałam już że kocham Słonko? A jak opisać szczęście?
Po miesiącach oczekiwań …
… domowy net założony.
Merry merry shopping______
Wybieranie się po prezenty przedprzedostatniego dnia przed Wigilią do Galaxy to zdecydowanie zły pomysł. Tak, teraz marudzę i ja, hyhy. Najważniejsze że lista (prawie) zamknięta. A zapakuje się już na miejscu. Natłok zajęć, z czego przeważają i plany nieco napinają te dojazdowe. Co do cholery jest z tym 81? Za choinkę robi gwiazda betlejemska na […]
XII 2005
No cóż, okazuje się, że pewne długotrwałe zdarzenia pracowe mają na nas większy wpływ niż jesteśmy to sobie w stanie uświadomić. Zaowocowało to bardzo bardzo… dziwnym zakończeniem tygodnia i trudnym początkiem soboty. Kryzys zażegnany w stu procentach przebrzmiewa już tylko echem, na szczęście, a ja odreagowuję pisaniem. Zostało pięć dni do Świąt na Śląsku a […]
Kontrasty…
Zgrzytliwy dźwięk otwieranej puszki piwa wciśnięty między mięciutkie drgania kanapy z nowych głośników. Kontrasty. Nie wklejam się zupełnie w układy i układziki mikrośrodowiska pracowniczego przedszkola w którym spędzam średnio dziewięć godzin dziennie. No nie wklejam się. Za stara jestem albo za obca (jeszcze?) albo za mało szczecińska. Nie maluję paznokci w piętnaście nowych hitowych odcieni […]
Toy soldiers …
Słonko spotyka cień z przeszłości, kilka dni potem do mnie zaczynają dzwonić moje. Zaniedbany przez dość długi czas blog zaczyna tętnić świrem i całkiem sympatycznie wyglądającym konkursem zaraz po zasejfowaniu go na laptopie. A jednak zadziwia ta zdeterminowana (czym? gdzie?) ciągłość zdarzeń. Ponad półtora roku tej mojej dziwnej pisaniny, ponad rok na ciągłym oflajnie. A […]
Zdecydowanie jest tak…
Zdecydowanie jest tak, że to co takie anonimowe się w sieci wydaje, wcale takim nie jest. Niedługo przed dwudziestą trzecią, kiedy piszę te krótkie kilka zdań siedząc w kucki przed laptopem, w półmroku takim że prawie literek nie widzę, dociera do mnie z niesamowitą mocą kompletna nieistotność zmagań przynajmniej kilku ostatnich dni. Nie niepotrzebność czy […]