Monthly Archives: Kwiecień 2006
Dom
Wędrujemy osiedlowymi uliczkami miasta, w którym spędziłam większość swojej młodości. Bolesna przeprowadzka z Będzina, trudna aklimatyzacja, liceum. Cztery wspaniałe szalone lata z Marzą, Asencją, Pat. Studia. Tu wracałam z imprez odurzona szaleństwami młodości, stąd wyjeżdżałam na wakacje, tu szwendałam się z psem. Stąd uciekałam do Katowic, by po kilku latach wrócić na dziewięć miesięcy. Potem […]
Laptop na kolanach
Siedzę na łóżku siostry z laptopem na kolanach. Obok leży pies. Dziwnie pisać stąd, tu nigdy Internetu nie było. Dziwnie, że dopiero dziesiąta, a my mamy już za sobą ładne kilkanaście godzin doby. Śląsk powitał nas przepychanką załadowanym korytarzem w pociągu, deszczem i zimnem, przebudową ronda w Katowicach, rodzicowymi kanapkami i dwoma kawami. Śląsk powitał […]
Pociągi na Śląsk
Jutro wyjazd 19.30. Wydaje się, że ze wszystkim zdążyliśmy, choć na planowane wcześniej dzisiejsze pakowanie nie zostało mi już siły. Serek wiejski z kefirem na kolację, jutro pobudka 5.00. Dziwne trochę uczucie przed wizytą w rodzinnych stronach, jakby straszek, jakby podniecenie. Ja chyba już tak mam, że przywykam do tęsknoty i oczekiwania, a kiedy _ten […]
Różowe koperty
Harmonogram przygotowań do ostatniej przed ślubem wizyty na Śląsku wygląda tak, że nie sposób samodzielnie znaleźć bloku technicznego w Empiku a bladoróżowe koperty panie trzymają schowane pod ladą i bez werbalnej prośby ich nie ujawniają. Jaki poniedziałek taka reszta tygodnia, zgodnie z oczekiwaniami. Od wczoraj zmieniło się tylko tyle, że i u nas plus dwadzieścia […]
Jeszcze i u nas zakwitną kasztany
Lubię takie poniedziałki, w które pomimo natłoku spraw i terminów udaje mi się doprowadzić wszystko do końca. Właściwie mogę stwierdzić, że pierwsze parę godzin poniedziałku wyznacza i determinuje cały nadchodzący tydzień. I bardzo bardzo dobrze, bo to napięty tydzień być zamierza. Telewizor i okołokrakowskie blogi dowodzą rekordów wiosennych temperatur a ja wspominam majówkę zeszłego roku, […]
Acha…
a pod koniec spaceru dopadł mnie na chwilę beznadziejny kobiecy foch. Cholera, aż mi wstyd
Bangladesz
Lekko niespodziewany spacer na Kępę Parnicką z powrotem Trasą Zamkową odkrywa przede mną kolejną cechę miasta, w którym mieszkam. Kontrasty i obłuda. Cywilizacyjny Bangladesz, kompletne dno społeczne bez żadnych perspektyw na lepszą (ludzką?) przyszłość. Zmarnowane, umęczone siedemnastolatki z niemowlętami bez celu w oczach i familijne bełty przed czymś, co przypomina lekko śląskie familoki, ale co […]
Grupa przedszkolna
Przez dwa miesiące regularnie, kilkanaście razy dziennie gadałam do pilota od video, ponieważ jeden z moich podopiecznych ubzdurał sobie, że to telefon i że mam natychmiast dzwonić z niego do dziadka, żeby zabrał go z przedszkola. Przez dwa miesiące brałam pilota, wystukiwałam na jego klawiszach numer dziadka, przykładałam go do ucha i wypowiadałam nieśmiertelną formułkę: […]
Katar, komentarze i szit totalny.
Nie miałam fachowego kataru chyba ze trzy lata. To teraz mam. I nowe dzieciątko mam w grupie, magiczne rok i dziewięć miesięcy. I frekwencję sto procent. I PIT niewypełniony. Nie lubię pozostawiać _ważnych komentarzy bez odpowiedzi ale mam nadzieję, że powyższe mnie tłumaczy. W dużym skrócie zatem, to co pamiętam z zaległości: stary mail aktualny […]
prolog
Projekt prolog. Na komentarze nie mam dzisiaj już siły.