Monthly Archives: Styczeń 2007

Podróż

Wsłuchuję się w swoje płuca w pustym mieszkaniu późnego poranka o dźwiękach zupełnie mi nieznanych. Cała reszta jak z filmu akcji w stylu odkrywamy mroczne zagadki naszych najbliższych – czy na pewno przez całe życie byli tymi, za których się podawali? Bez sensacji. Jeżeli tutaj była moja granica to właśnie została przekroczona, jeśli to wynik […]

Wisienka

Na koniec zimy kawa z mlekiem z czerwoną wisienką na czubeczku. Powrót do korzeni przekreślony na czerwono, jednak z sentymentem. Nigdy nie wyrzekam się wspomnień. Wszystko przez to, że próbuję zapomnieć o tym co mam w gardle. Ryzałam sama – dobrze że nie widzieliście kropeczek… Czy ktoś podpisze się ze mną pod petycją do serwisu […]

Szkrybki

Boli. Gardło. Bardzo. Pomoc. Na L4. Znowu. Czternaście rąk. Śnieg. Kataklizm. Autobusu brak. Ciepło. Pod kołdrą. Plecki w plecki. Weekend. Nie musieć. Nic. Tak. Taktaktak. To nie jest wiersz. To jest manifest programowy mlodej na nadchodzące dwa dni. 

No i dobrze

Płakałam dzisiaj. Dramatycznie. Puściło przy obiedzie i było spektakularne odejście od talerza do łazienki, na zamknięty sedes. Najlepiej płacze się na sedesie. Puściło i przeszło. No i dobrze. 

And my ships were sailing …

Jeszcze półtora roku temu słuchałam tego ze zwykłego odtwarzacza cd, w słuchawkach na uszach bo musiało być bardzo głośno. Siadałam na łóżku tyłem do drzwi i wyłączałam dźwięki domu rodzinnego tym jednym kawałkiem, zawsze kilka razy pod rząd. Pomagało? Nie wiem. Było potrzebne, wtedy wiele było potrzebne i to czego nie było trzeba było nauczyć […]

Cisza

Dzisiaj miały być „konkrety” a jest cisza. Spodziewałam się, choć chyba liczyłam jednak że tym razem nie będzie jak zawsze. Nie mogę powiedzieć że się zawiodłam, za długo to trwa i zbyt dobrze to znam żebym mogła klasyfikować to jako zawód. Bardziej smutny i lekko cyniczny uśmiech, tylko i aż tyle. Jakaś niewyraźna jestem. Chyba […]

Pat

Od pewnego czasu zastanawiam się co mogłabym robić innego poza pracą z dziećmi. Tą bezpośrednią. Myśl pojawiła się sama, pewnie w momencie uświadomienia jej sobie tkwiła już całkiem solidnie w moim mózgu. Tłumaczę to sobie zmęczeniem, zniechęceniem i rozdrażnieniem z powodów o których nie bardzo chcę tu pisać, które w skuteczny sposób potrafią zniweczyć największe […]

Szklaneczka z drobnymi

Wiatr świszczy w szparze drzwi balkonowych. Mąż wyleguje się na kanapie, w kapturze bluzy, pod kocem, z kawą z mlekiem i cukrem i gazetką, z której cytuje mi co chwila co zabawniejsze akapity i wkurza się że go nie słucham. Podsłuchujemy Orkiestrę spod Urzędu Miejskiego, dobroczynną dla naszej szklaneczki z groszami, która zaczynała ważyć ładny […]

Macondo

Nowy dysk w laptopie, pierwszy klik po tygodniu przerwy. Bez ustawień osobistych, bez outlooka, bez listy kontaktów gadu i naszej ulubionej tapety. Nawet teraz, pisząc te słowa w notatniku, który też ma jakieś nie moje wymiary, muszę szukać zakładki z zawijaniem wierszy. Dziwne to, nieprzyjemne, nie moje. Jak ślepiec poruszam się w tak dobrze przecież […]

ssp

W nocy śni mi się krzyczący ludzkim głosem pies, trochę mnie straszy ale nie bardzo. Rano mąż opowiada, jak trzęsłam się cała przez sen, tak, że musiał mnie obudzić. Dziwne to, bo za dnia nie uświadamiam sobie żadnych większych strachów. Żartujemy sobie nawet, że wysypało się już tyle ostatnio że naprawdę dużym nietaktem losu byłoby […]