Rysuję kaczuszki, małpki, owieczki i kotki. Składam pudełeczka origami, gotuję rosół i uprzątam sypialnię.
Robię tylko to co muszę i dużo tego, co sprawia mi przyjemność. Odpoczywam, dystansuję się… zbieram siły. Burze za oknem bardzo mi w tym pomagają. Dalej nie rozumiem ludzi, ale dużo o tym rozmawiamy i łatwiej mi to wszystko ogarnąć.
Może to nie ma związku, ja jednak skłaniam się ku temu że wprost przeciwnie – dobrze że stamtąd wyjechałam.