Naprawdę trudno jest przekonać nadopiekuńczą mamę, że nie jej jedno dziecko tworzy grupę i że nie jestem prywatną opiekunką. Że dbam o dobro całej czternastki i czasem _może zdarzyć się tak, że… Ech, chyba nie chce mi się rozwodzić, szczególnie, że unikam na blogu szczegółów mojej pracy.
Podświetlone od dołu niewidocznym już dla nas słońcem samoloty tworzą niewyobrażalne wręcz symetryczne wzory na zaróżowionym niebie. Niesamowita gra świateł, wierzcie mi na słowo. Zakochana w Szczecinie coraz bardziej, uśmiecham się do moich świeżo opalonych ramion i myślę sobie, że to będzie dobre lato. Nawet, jeśli nie potrafię tego narazie wytłumaczyć.
6 Comments
ech…miłość…a ramionka masz ładne;-)))…a jeszcze opalone…miodzio;-)))
Dla mnie… To bedzie dobry KONIEC LATA, bo do tego czasu – zdarza sie okropne rzeczy. Okropne okropne. Wiec zamarudze oklepanym „tobie to dobrze”
khym… tentego… dzięki
ależ Kochana, jakież miałoby być to lato, jak nie wspaniałe?
to ja w odpowiedzi wymądrzę się, że ‚wiem jak to jest’
bo serio serio wiem :*
no ba :)))