Piszę komentarz do notatki bianci na editorialu i zastanawiam się, czym jest dla mnie Wielkanoc?
Jest słońcem i baziami. Jest barankiem pieczonym przez moją mamę i uroczystym śniadaniem. Jest pisankami w przedszkolu, rzeżuchą w akrylowo kolorowych skorupkach i trzyletnimi paluszkami układającymi ziarenka na wilgotnej wacie. Jest mokrą poduszką poniedziałkowego ranka. Jest sernikiem. Wspomnieniem drugiego przyjazdu do Szczecina. Bukszpanem i koronkową serwetką. Mailem z życzeniami. Zapachami…
Kiedyś nienawidziłam, teraz lubię.
Wesołych
8 Comments
Czytam i zastanawiam się, czy za ileś tam Wielkanocy będą mi się te święta kojarzyły z tą bitwą myśli, która teraz toczy sie w mojej głowie? Czytuję sobie fragmenty bloga Twojego, już przeczytanego. I napawa to nadzieją.Pozdrówka
Nie chcę tu jakiejś wielkiej misjonarki zgrywać, ale jeśli komukolwiek może pomóc to co się działo i co opisałam, jeżeli komukolwiek może dać odrobinkę nadziei… tym bardziej wiem, ile to wszystko było i jest warte :)Wesołych :*
Pogodnych………..))
I wzajem
nie_znosiłam kiedyś. Teraz lubię, lubię, lubię :)) Jak to czasem moze się wszystko zmienić
starość Moja Droga, starość nas dopada
Ja to w sumie moglabym napisac wypracowanie pod tytulem „Czemu nie lubie Wielkanocy”. W depresje mnie jakos co roku wpedza i tyle! Tyle ze wczorajszy Wielkanocny Poniedzialek byl naprawde super. Tak wiec nawet sobie czlowiek uogolniac spokojnie nie moze…
ale to przyjemna taka starość ;D