Cały problem polega na tym, że moi rodzice nie czują się Ślązakami prawie wcale, ja natomiast bardzo bardzo i w całej rozciągłości. Problem polega też na tym, że na Śląsku imienin się nie obchodzi, gdzie indziej natomiast – i owszem. Problem leży tu wreszcie, że wczoraj mój Ojciec takowe obchodził… a ja zapomniałam. I wiem że rozumie, i wiem że On wie, i wiem, że żartobliwy sms przypominający z półobrotowym w tle stanowi niezbity dowód na to, że nic takiego się nie stało. A jednak mi przykro.
I tak zastanawiam się teraz nad tym wszystkim. Nad różnicami kulturowymi między różnymi rejonami Polski, jakich doświadczamy każdego dnia z Jaccą. I o tym, że czasem takie różnice ujawniają się nawet pomiędzy członkami najbliższej rodziny. I o tym, że krew z krwi kość z kości nie zawsze oznacza to samo.
Jestem śląską córką nieśląskich rodziców, ot taka szczerość.
15 Comments
nie chce mi sie. komentować. zostawic ślad, że byłem to i owszem. zaś Ojców komentować nie bardzo.
szacun
Oj tam….to jak ja prawie z Zagłębia jestem to Ty mnie juz nie lubisz?!;-) A ja pozdrawiam Ślązaczke;-)
A ja jestem niegóralskim dzieckiem góralskich rodziców :)Skrakowiałam lata świetlne temu…A różnice owszem, bywają. ale czasem jest przez to zabawnie :)Pozdrowionka
-ek?
doświadczyłam różnic na własnej skórze. Byłam z kimś blisko związana ze Śląska, pół mnie tutaj, pół mnie tam. Było
Nie no… to ja nie pisałam, że ładnych sześć lat w Będzinie mieszkałam?
Pochodzeniowo bardziej właśnie Zagłębianką jestem… ale duszą Ślązara na 100% :)gdzie to jest ‚prawie Zagłębie’?
… a czasem… dziwnie.
Dziwne, mnie to ciągle zadziwia. Że to tak jest. Że w obrębie jednego (stosunkowo niewielkiego przecież) kraju. To jak musi być ciężko ludziom różnych narodowości?Ps. Sel, nie wymiguj się, co z wrześniem?
W Bedzinie? Hehehe… no tego to ja juz komentowac nie bede…
Kochana….okolice Będzina…Napiszmy: między Będzinem a Siewierzem…Pyrzowicami;-)))
pasuje :))))
Oj no co…
Zapamiętałam datę. Umowa stoi :))