Piątek prawie wieczór, pora zwyczajowego odstressu odbija się ciągle w lusterku minionego tygodnia na tyle mocno, że nie sposób sklecić (chyba) tych zdań co w głowie lęgną się gdzieś od środy popołudnia. Bo lęgną się.
Z różnych źródeł wiem, że nie tylko ja tak mam po tym szalenie rozpędzonym tygodniu. Jakiś skompresowany ujemny biorytm zbiorowy dopadł nas kochani najwidoczniej.
Pozostaje nadzieja, że sobota uleczy nas z tej przypadłości rozśnieżonego końca zimy. I że Onet szanowny nie powiesi mi notki, czym straszy dziwnie mrugający kursor.
Chyba piwko z Netto i na pewno jakiś fajny film z kompa. A jutro się zobaczy.
5 Comments
Onet teraz irytuje (lekko mówiąc) nad wyraz. Napisać komentarz to wielki wyczyn. Przynajmniej ja tak mam. A za cwhil kilka piwko w doborowym towarzystwie. Miłego odstresowania
ło, cóż to za wyraz mi wyszedł. Chwil miało być a nie to, to co tam w poprzednim komentarzu widać ;)))
I wzajem Kochana zatem
(właśnie mi Twój blog wchodzi już 10 minut chyba i nic, heh……..)
hmm… to tylko ja nie mam problemów… :> pewnie dlatego, że Starowiślna niedaleko.
Szczęściara! :>