Nie mam ochoty na hermetycznie, tylko kilka faktów zatem.
Minionego weekendu spędziliśmy trochę dziwne lecz cudowne trzy dni razem. Zjedliśmy obiad z moimi rodzicami, wypiliśmy pierwszą poranną kawę razem przed moją pracą, upiliśmy się w Onyxie, uszczknęliśmy szczyptę _konikowej soboty z Asencją i Pat, pokłóciliśmy się po pijanemu.
Zrobiłam karminadle z indyczego mięsa i mizerię z pieprzem które podbiły serce Słoneczka, wypiłam pierwsze w swoim życiu poranne piwo na klina, wymarzłam w 820 i znalazłam własciwą drogę w TG.
Zrobiliśmy pierwsze wspólne zakupy w Plusie, pooglądaliśmy digarta, posłuchaliśmy Moppi, … (cenzura).
We wtorek powiedziałam mamie że w lipcu wyjeżdżam. W środę zrezygnowałam z pracy w waldorfskim od końca czerwca. W czwartek spędziłam trzy godziny z rodzicami w kuchni ustalając szczegóły wyjazdu latem.
Do Szczecina. Na stałe.
- jesteś pewna że to TEN?
- tak mamo
- jestem przerażona… ale szczęśliwa
Kocham bardzo bardzo.
(podobieństwo do notki Słoneczka zupełnie niezamierzone, wiecie, czasem kiedy ludzie się kochają to nawet piszą podobnie… emot)
Belumbowa – dzięki za wszystko :*
One Comment