Może to i żart…

Czuję zapachy których czuć nie powinnam, dostrzegam rzeczy których dostrzec nie sposób, czuję ból który nie istnieje. Doświadczam uczuć silniejszych od sumy wszystkiego co kiedykolwiek dane mi było czuć. Sny nie kończą się wraz z nadejściem poranka. Jeśli w ogóle kiedykolwiek się zaczynają. Realność śni o nieznanym.

Wszystko jest blisko, na wyciągnięcie mojej dłoni. Dotknę tego. Równia pochyła bez końca i bez początku. Wyjścia ewakuacyjnego brak. Światełko zgasło, drzwi zrosły się z futryną.

Wieje. Nie boję się.

Pewnie zwariowałam już do końca.

5 Comments

  • ~truskawaa.blog.onet.pl
    Posted 26 sierpnia 2004 at 18:16 | Permalink

    …może i jest tak, że to, co odczuwasz jest jedną z największych prawd świata…? …samo życie… paradoksalnie i realnie

  • ~Seledynowa
    Posted 26 sierpnia 2004 at 18:26 | Permalink

    A może wcale nie zwariowałaś, może to wszystko jest jak najbardziej realne w całej swojej abstrakcji. Wysniony sen na powiekach przez dzień, dotyk tego co wydawało się niedotykalnym, skos, pion, poziom…Wszystko wokoło wiruje barwami…Teraz to chyba ja mam delikatny zamot. Może to i dobrze :)

  • Nobody`s wife
    Posted 26 sierpnia 2004 at 19:45 | Permalink

    Własnie o to chodzi… To jest PRAWDA, to jest REALNE… Jedyne co muszę zrobić to przestać dziwić się czemukolwiek. Bo nadal jeszcze mi się to zdarza.

  • ~krypto-id.blog.onet.pl
    Posted 27 sierpnia 2004 at 20:43 | Permalink

    Nie wiem od kiedy prawdziwa wrażliwość jest szaleństwem.

  • Nobody`s wife
    Posted 27 sierpnia 2004 at 22:02 | Permalink

    Już wiesz od kiedy.

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


− 6 = trzy

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>