Chop wybyty na randkę. Z Chłopakiem. Sama ich ze sobą poznałam, uważałam że to ktoś warty mojego i Chopa czasu. Oddzielnego. Po bliższym poznaniu Chłopak, choć przyznaję – włożony w moje życie na zasadzie pewnej „randki w ciemno” (zrób to, co ci szkodzi) – okazał się całkiem milutkim sposobem na smutki i niedole. Miałam go kiedy chciałam, zawsze kiedy Chopa nie było. I młody jest. I z internetu nie jest. Nazywa się Potter. Harry Potter.
Chop wybyty na randkę. Z …
This article was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink. Follow comments with the RSS feed for this post.Post a Comment or leave a trackback: Trackback URL.
9 Comments
:-))) Pierwszy odruch był taki: belumbowa, uciekaj!!! Nogi za pas i uciekaj!!! Bo tu dewiacje jakieś się szerzą… ;-))))) Dzięki za moje wieczorne skrajne rozbawienie
Nie z internetu a jaki magiczny ten Potter ;))
Momentami nie rozumiem autorki tego bloga a czasem podziwiam ją za … całokształt. Ale teraz sobie uświadomiłam że Potter to zdolny Chłopak. Tyle randek i nikt nie czuje sie zdradzony ;-)Czapki z głów przed TAKĄ autorką i TAKIM blogiem.
Belumbowo Kochana, głodnemu chleb na myśli
„Nigdy nie pojmiesz nikogo do końca, z resztą po co?”Dziękuję, bardzo miłe słowa.
Ja poszedłem odrobinkę dalej. Głośne czytanie. Dzieciom.
Bardzo Ci się to chwali. To nieprawda że dzieci wolą tv od książek, dzięki bogu miałam (i mam nadal) okazję tego doświadczać. Na Pottera „moje” dzieciaczki jeszcze za małe, za to „Rzepkę” znam już na pamięć:)Pozdrawiam serdecznie.
Był czas, kiedy jako całkiem mały człowiek znałem nan pamięć całą zgrzewkę – pardon – zszywkę książeczek z serii „Poczytaj mi Mamo” . I komu to przeszkadzało ?
Jeśli znałeś też „Pana Maluśkiewicza” to uśmiecham się do Ciebie cieplutko