Tęsknię za dziećmi. Teraz kiedy to wszystko wisi na włosku tęsknię bardziej niż w jakikolwiek inny weekend. Szczególnie „długi weekend”. Do wtorku nic zrobić nie sposób, będzie fasolka po bretońsku ze szczyptą bezsilności zatem. „Układaj(m) czas z takich chwil, w którym świat kochasz(m) z całych sił”, dosłownie i w przenośni. I przekornie uczę się korowodu, samospełniające się proroctwo.
„Przecież nie damy ci zginąć, chyba się nie martwisz?”. Pobeczałam się, niestety.
7 Comments
Nie wolno się bać, strach zabija duszę.Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.Stawię mu czoła. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie odwrócęoko swej jaźni na jego drogę. Tam gdzie strach przeszedł nie ma nic, jestem tylko Ja.
Ta praca wiele dla Ciebie znaczy, rozumiem to, jest jak ponton na którym płyniesz po rzece życia, nic dziwnego że boisz się gdy ktoś próbuje wrzucić cię do wody i zabrać tratwe. Nielękaj się uwierz, niepoddaj się, a gdy mimo wszystko świat odbierze Ci to co najważniejsze wyciągnij wnioski i płyń pod prąd, podnieś się i idź dalej…Walcz,walcz,walcz…
Zawsze zadziwiały mnie takie nagłe zmiany „osobowości”.
Zmiany są uzasadnione wystarczy jeden impuls i człowiek porzuca dawnego siebie niczym wylinke by stawać się lepszym i silniejszym lecz zawsze pozostaje sobą…Jestem tym kim jestem i nikim innym być niemoge, lecz każdego dnia chce być lepszym i dawać więcej a mniej brać…
Pamiętaj proszę o tym, co napisałem wczoraj. Fasolka ze szczyptą bezsilności może być na swój sposób unikalna. A dzieciaki powinny zobaczyć Cię szczęśliwą. Mimo wszystko. To nowe doświadczenie. Myślę.
Myślę bardzo podobnie. Nie, nie myślę, czuję, to lepsze słowo. Widzisz, łzy oczyszczają, mnie chyba zbyt rzadko. Oduczyłam się ich, optymizm mnie oduczył. To raz. A dwa… Tak, pobeczałam się, fakt, tyle tylko że ze wzruszenia i chyba… ulgi. Wiesz, dwie godziny nikt z Tobą nie rozmawia, wszyscy zajęci jak zwykle, myślisz „no tak, było fajnie i koniec”. A one po prostu kombinują jak mi pomóc, dlatego takie nieobecne. Takie zakamuflowane „doceniamy cię, jesteś z nami, nie oddamy cię”. To bardzo ważne na początku… hm. „kariery zawodowej”. I ważne tak po prostu, w życiu chyba…
Idziecie w tym samym kierunku. W dodatku razem, jak piszesz. To bardzo dużo. A na początek – to najważniejsze. Nawet jeśli jest „widoczne dla oczu”.