Krystalicznie czysta powierzchnia. Gładka i chłodna. Krucha, mimo to mocna. Ciężka. Na krystalicznie czystej powierzchni przezroczyste, idelanie okrągłe, tęczowe bąbelki. Więcej u góry, u dołu mniej. Różnej wielkości przezroczyste bąbelki. Kufel z gazowaną lekko wodą mineralną. Załamane, o dziwnie okrągłych brzegach pudełko zapałek. Zwyczajne szare pudełko zapałek za kilkanaście groszy. Tuż obok szara myszka z granatowymi przyciskami, na podkładce z gołymi babami. Golden American, gniotące prawym górnym rogiem podkładkę. Ciemnobrązowy, na wysoki peerelowski połysk polakierowany blat stołu. Po prawej szary rower oparty o szare fotele. Niedbale rzucona błękitna męska kurtka i czarna damska torebka. Na wprost pleciony, zamykany wieczkiem wiklinowy koszyczek i bukiecik malutkich, ususzonych różyczek. Po lewej okno i ciemniejące niebo. Moje ciepłe dłonie. Moje mokre włosy. Moje brązowe oczy. Moje brązowe oczy rejestrują taki właśnie obraz. Mój mózg pod mokrymi włosami tak go przetwarza. Moje palce tak przetworzony obraz zapisują. Tak to wszystko działa.
A 689 to numer autobusu, którym wracałam z pracy do domu. Taka refleksja tylko.
2 Comments
gdybym byl maniakiem komuterowym, napisalbym, ze widze ciagi zerek i jedynek. tak na prawde, gapie sie calymi dniamii w monitor komputera. jezeli nie w pracy to w domu, jezeli nie w dzien to w nocy. jednak czasem gapie sie w dziwny sposob. nie widze ramek, tabelek, map bitowych, wierszy polecen. widze, ze ktos tez gdzies siedzi i pisze. calkiem zwyczajny czlowiek.
Ja mam lepiej. Moja nieznajaomość „techniki” nawet map bitowych na myśl mi nie przywodzi. Zwyczajny człowiek… Zwyczajny człowiek potrafi samym swoim istnieniem naprawić wiele złego na tym świecie. Dziękuję.