Obiecałam Komuś, że zapalę dla tego Kogoś latarkę. Obiecałam, że podczas wczorajszego pożegnalnego dla zerówki spania w śpiworach w waldorfskim zapalę latarkę i na suficie wyrysuję jej krzyżującym się ze światełkami latarek dzieci elektrycznym promyczkiem uśmiech. Obiecałam, że wyrysuję nią wszystkie dziecięce uśmiechy tego świata, a potem zaczaruję je w uśmiech nasz. Uśmiech Dorosłych Dzieci.
Kochana, muszę Cię przeprosić. Nie ja wyrysowałam latarką uśmiech. Nie ja wyrysowałam nią mrugające zajączki na ciemnym suficie. Nie ja. Zrobiła to za mnie pewna sześcioletnia dziewczynka, której skończyły się baterie. Ale. Jej uśmiech, jej iskierki w oczach i jej radosne sufitowe zajączki zadedykowane były Tobie. Tyle mogłam zrobić.
One Comment
Robisz przecież tak wiele… wciąż, każdego dnia od nowa tak wiele… Brak mi słów. Dziękuję. Za Uśmiech. Za Dorosłe Dzieci. Za Ciebie… Nie wiedziałam, że potrafię tak mocno przytulać… Tak mocno, jak teraz przytulam Ciebie. :)))))