Względność pojęcia czasu, to jedno co teraz tłucze mi się w głowie. Względność szybkości jego upływu. Subiektywny odbiór. Interpretacja i wszystkie te mądre pojęcia odnoszące się do jednego prostego faktu. Czasem dwa dni to mało, czasem bardzo długo.
Dwa dni konferencji. Dwa dni gór za oknem innego waldorfskiego. Dwa dni szumu i gwaru kobiecych głosów. Dwa dni przyjaznych spojrzeń. Dwa dni poklepywań na ramieniu. Dwa dni z językiem niemieckim (upsss…) wybitnej Pani Pedagog Od Pedagogiki Waldorfskiej. Dwa dni chłonięcia słów _o tym co robię w pracy. Natłok myśli. Świadomość maleńkości mojego doświadczenia. Chęć wejścia w to głębiej. Nowe marzenie… kiedyś i ja otworzę własne waldorfskie. Na pewno.
Samowychowanie, samokształcenie. Dla dzieci wszystko. Dla mnie wszystko. Wszystko albo nic.
23 Comments
właśnie poczytałam trochę na temat waldorfskiego programu nauczania i wychowywania dzieci. Muszę przyznać , że nie miałam pojęcia , że istnieją takie placówki, gdzie dziecko jest traktowane w tak indywidualny sposób i gdzie cały program dostosowany jest do umiejętności, możliwości i zainteresowań poszczególnych dzieci. Mam 10 letnią córeczkę, ale niestety chodzi do typowej szkoły, gdzie ważny jest program i kolejne zadanie w podręczniku, a nie uczucia dziecka i np. chęć poszerzania wiedzy na konkretny temat. Nauczyciele nie mają czasu na dodatkowe wyjaśnienia czy rozmowy z dziećmi. Dzisiejsza szkoła to wyścig z czasem. Zdążyć do końca czerwca! Zazdroszczę Ci, że masz możliwość uszczęsliwiania tych małych istotek, bo uśmiech dziecka to najpiękniejsza rzecz na świecie. Życzę dużo cierpliwości i wytrwałości i wierzę, że kiedyś będziesz miała swoje waldorfskie. Najlepsze ze wszystkich!
Podaj mi Twojego maila, dobrze? Chciałabym porozmawiać z Tobą. Dobrze? Pozdrawiam.
niestety nie mam maila. Komputer wykorzystuje mój mąz do pracy ja tylko do zabawy i teraz do czytania blogów.
Ok, rozumiem. W takim razie pozdrowienia. Dla córeczki również
taaak, ogrodki jordanowskie, gniazda sieroce…ile bylo roznych pomyslow edukacyjno – wychowawczych, niektore byly calkiem dobre. Tak czy inaczej, w wiekszosci mamy przedszkola. taaaak, zasady i metody pracy op.-wych. duzo ciekawych pomyslow, tylko kto to stosuje. stare pokolenie musi wymrzec, jak powiedzial moj kumpel, zeby w tym kraju sie cos zmienilo.
Ucałuję ją podwójnie. Pozdrawiam i czekam na Twój jutrzejszy wpis. Miło poczytać kogos, kto ma coś mądrego do powiedzenia. : )
My to stosujemy. I jest nas coraz więcej. I wiesz co? To o dziwo nadal jest „stare pokolenie”. Nie wiem czy to od wieku zależy…
masz racaje, uogolnilem. jrdnak ciesze sie ze cos sie zmienia …
Hm, teraz to i ja się cieszę. Bardzo bardzo
Dziękuję
Teraz, po tym uśmiechu Twoim to już w ogóle sielanka prawie
Lato jest przecież! Przesadza się na wiosnę? Chyba? Heh…;)
mozliwe…
Ok, przeczytałam, poskładałam literki w te i spowrotem… Co tak mało? Wysil się
…szczyt.
Powiedz jak wychowac zeby nie zmarnowac?
Dzięki za maila…Trochę się boję odbioru, ale cóż…Co do wzgędności czasu, to mogę napisać, że nigdy nie upływa tak jak upływać byśmy chcieli… tam gdzie się nam nie podoba płynie WOLNO, a przykładowo na wakcjach SZYBKO :(Pozdrowienia KAD.
Mogę pracować w Twoim przedszkolu? Chociaż jako stróż? Lub złota rączka?
Sie zobaczy
Szczerze. Po prostu szczerze.