Dzień wyprany z emocji. Senny i nijaki. Taki typowy dejafter jak Ktoś ładnie to określił. Niby spanie, niby nie. Niby jedzenie, niby nie. Niby mam kaca, niby nie.
Mam wrażenie jednego wielkiego deja vu. Kilkanaście godzin dnia jakby już przeżytych. Zupełnie bez znaczenia. Niby jestem, niby nie.
Dobrze że ten tydzień już się kończy. Pusto mi _tu jakoś. Bardzo bardzo.
8 Comments
Ludzie i wino…Rozmawiałem, pisałem, piłem… Nie jestem stratny o dzień, jestem bogatszy o kawałki innych…
Też nie jestem. Obudziłam się dziś, więc wczoraj ‚było’. Jeden kawałek mnie więcej. Mimo wszystko.
Po zresetowaniu komputer wolniej bo wolniej ale w końcu się ładuje. Wszystko wraca do normy i nawet lepiej zaczyna działać. Ja też tak miewam często „po”. U mnie nazwałabym to otępieniem psychiczno-fizycznym. A stópki Twoje nie bolą?
O RANY!!!! Jakbym czytał o własnej niedzieli( i sobocie też-niestety i całym poprzednim tygodniu-wyłaczając piątek). Niby miło, że jest któs z podobnym bezsensem do mojego, ale cóż to za pocieszenie:(Pozdrawiam – tak po prostu…
Jestem w takim stanie od wczoraj…Niby stan niby dni. Dobrze? Trudno powiedzieć. Usmiech.
Masz rację, jakoś wszystko spokojnieje i wycisza się. Wraca do normy? Nie wiem… To bardziej jak cisza przed burzą. Wyczuwalne napięcie. Come what may.Stópki już nie bolą, dzięki
Mój bezsens już minął. Mam cel i do niego dążę. Spróbuj, to nie jest aż takie trudne…Tak po prostu – również.
Trudno powiedzieć, właśnie… Ale, jakoś to będzie. Musi. Najważniejsze to się nie bać, prawda?Uśmiech również, mimo wszystko.