2003

Historia banalna. Studia, zabawa, beztroska i marzenia o nieosiągalnym. Mętne poczucie chybionego wyboru specjalizacji. Obawa. ‘Zobaczymy po obronie…’. Dziesiątki praktyk, wolontariat – chcę to poznać z bliska.

Poznałam. Tylko co z tego?

Trzy koszmarne miesiące z literkami przed nazwiskiem i prawdziwy już strach. Dziesiątki kartek A4 i zero reakcji. Lekka desperacja.

Ogłoszenie w Wyborczej i dwa telefony. Jeden od dziwnej pani z Francji (pedagog…. to dobrze… kiedy możesz przyjechać…?), drugi od pana szukającego ‘kogoś z doświadczeniem’ (no to co że pedagog, ale ładna jesteś, nie?). Niesmak i obrzydzenie. Urząd Pracy, ksero, autobus, kolejny sekretariat, kolejne ‘ja wiem… proszę jednak przyjąć, tak na wszelki wypadek…’, kolejne ‘tam jeszcze spróbuj…’. Wiedziałam że to i tylko to. Ale za coś trzeba żyć, prawda? Dałam sobie czas do grudnia. A w październiku…  

Miejscem do którego trafiłam zachłystuję się nadal. 

Jutro wrócą dzieci.  

19 Comments

  • ~GoskaSz_z_TM
    Posted 31 sierpnia 2004 at 08:00 | Permalink

    Czesc Dzisiaj mam urodziny i chciala bym mies 16 kometarzy … napiszesz mi hoc jednego http://falla.blog.onet.pl/

  • ~Nobody`s wife
    Posted 31 sierpnia 2004 at 08:02 | Permalink

    …komentarzy przez ‚rz’, gratulacje.

  • ~magi
    Posted 31 sierpnia 2004 at 13:43 | Permalink

    Stara chyba cos ci sie pomylilo z tym „komentarzem” albo ze mna jest cos nie tak… Buziaczki

  • ~Seledynowa
    Posted 31 sierpnia 2004 at 16:30 | Permalink

    U mnie też, już jakiś czas z literkami przed nazwiskiem. Tylko, że szczęście natychmiastowej pracy, bez poszukiwań, strachu. Nawet, prawie, w zgodzie z wykształeceniem. Fuks? Szczęście? Być może. Kiedyś poznałam pewnego australijczyka, wrócił do Polski po 15 latach, wykształcony itp. Konfrontacja z naszą rzeczywistością była dla niego wielkim szokiem. ‚Jak to? Po studiach nie można znaleźć pracy? U nas kiedy człowiek kończy uniwersytet to jest wręcz błagany o to, by zechciał pracować w jakiejś tam firmie’. Teraz już wierzy, że w Polsce tak nie ma. Zastanawia się nad powrotem do Australii. Życzę aby Tobie się udało, serdecznie i z całego serca :)

  • Nobody`s wife
    Posted 31 sierpnia 2004 at 16:59 | Permalink

    No właśnie mi się udało :)

  • Nobody`s wife
    Posted 31 sierpnia 2004 at 17:00 | Permalink

    Nie rozumiem?

  • ~Seledynowa
    Posted 31 sierpnia 2004 at 17:32 | Permalink

    To fantastycznie, że tak właśnie :) i oby tak dalej :)

  • Nobody`s wife
    Posted 31 sierpnia 2004 at 17:42 | Permalink

    Jutro-wrócą-dzieci-jutro-wrócą-dzieci-tralalalalaaaaa…. :)Wiesz jak pięknie wyglądają wrzosy w maleńkiej glinianej doniczce, na maleńkim, z jasnego drewna stoliku, przy maleńkim krzesełku?Tralalalalalaaaaa…….. :)))

  • ~Seledynowa
    Posted 31 sierpnia 2004 at 17:46 | Permalink

    Mogę sobie to wszystko tylko wyobrażać. Ale dostrzegając Twoją, niesamowitą radość i mnie jest jeszcze bardziej radośnie /jeśli to w ogóle możliwe/ :)))

  • Nobody`s wife
    Posted 31 sierpnia 2004 at 17:50 | Permalink

    WSZYSTKO jest możliwe ;)

  • ~Seledynowa
    Posted 31 sierpnia 2004 at 17:56 | Permalink

    :) Tak, masz rację, WSZYSTKO możliwe jest!

  • ~blogola
    Posted 31 sierpnia 2004 at 18:03 | Permalink

    Serce roście:) uściskaj dzieci i powiedz żeby nie szły na socjologię:)

  • Nobody`s wife
    Posted 31 sierpnia 2004 at 18:06 | Permalink

    … ani na opiekuńczo – wychowawczą :DDzięki wielkie. Uściskam na bank :)

  • ~hummingbird
    Posted 31 sierpnia 2004 at 19:01 | Permalink

    Gratuluję takiego zadowolenia z pracy. Zazdroszczę właściwie bo taki ze mnie zazdrośnik;-)Ja jutro idę do pierwszej klasy…hihihihihi…(jak córcia słodko wygląda w „galowym” stroju). A Twoje dzieciaki pewnie będą miały wiele do powiedzenia po wakacjach. Powodzenia.

  • ~Seledynowa
    Posted 1 września 2004 at 15:58 | Permalink

    Wczoraj, pisząc pierwsze słowa u Ciebie miałam chyba jakieś zaćmienie :) Uparłam się, że nadal szukasz a Ty przeciez już znalazłaś. A czytałam posta ze dwa razy zanim napisałam. Ech, czasem wyłazi ze mnie ‚ta prawie blondynka’ ;) Wczoraj nie zdążyłam zareagować. Jak wspominałam zaćmienie jakieś i totalna zamotka :))) Nic to, i tak się zdarza :)Dzieciaki juz wróciły, prawda? Dobrze, ciepło i radośnie. :) Niech trwa!

  • ~blogola
    Posted 1 września 2004 at 16:32 | Permalink

    Jak było? Jak było?? :):)

  • Nobody`s wife
    Posted 1 września 2004 at 20:17 | Permalink

    Mnie o zamotach dwa razy mówić nie musisz :)

  • Nobody`s wife
    Posted 1 września 2004 at 20:18 | Permalink

    Zachęcam do przeczytania notki powyżej :)

  • ~Seledynowa
    Posted 2 września 2004 at 16:17 | Permalink

    To dobrze :)))

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


sześć × = 48

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>