Skos obrócił się w ‘do góry nogami’. Emocje tak silne, że wypływają przez skórę. Ciepły ból, drżenie, ucisk w gardle, ciężar na brzuchu, rumieńce, uśmiech.
Nazywasz to co we mnie.
Czuję, myślę, jem i śpię w jednym wymiarze. Patrzę przez jeden pryzmat. Słyszę jedną muzykę.
Co było. Co jest. Co będzie. Hm.
Nie wiem co będzie. Nie wiem jak i kiedy. Nie wiem czy.
Hm. Inaczej.
Nigdy już nie powiem, że coś jest niemożliwe. Nigdy już nie powiem nigdy. ‘Gdyby dwa miesiące temu ktoś powiedział mi, że będę z Tobą biegać po plaży…’ Czas zgubił tradycyjne jednostki. Świat stanął na głowie. Otwieram oczy i widzę góry. Otwieram oczy i widzę początek. Otwieram oczy i uśmiecham się do myśli.
Otwieram oczy i jesteś.
7 Comments
Już jakis czas temu przestałam mówić ‚nigdy i niemożliwe’. Wiem, ze wszystko może się spełnić. Wierzę i pragnę. Potem to się staje. Cudownie, ciepło. Dobrze, ze u Ciebie aż tak bardzo. Ciesze się. Po prostu.
boski przekaz.duze wrazenie.dziekuje za ten post.
… a ja za wrażenia
Odmachuję. Zza firanki
Cholera jasna, mam skojarzenia, no… A to taki „romantic view”… Rozumiem to, ale na swoją głowę wpływu nie mam.