Kiedy idę z belumbową jedną z głównych ulic mojego miasta, pod naszymi nogami toczą się dwie puste puszki po jakimś napoju. Toczą się same, wprost przed nami.
Kiedy wracam na autobus, z ogródka piwnego dobiega mnie Everytime. Instynktownie zwalniam i przenoszę się w tamtą mąconą szumem kół ciemną ciszę.
Teraz siedzę cichutko w rogu kocyka i myślę sobie. W paseczku na dole Windows Media Player.
8 Comments
jeśli można wtulić się w czyjąś_bardzo bardzo_ prywatną chwilę to właśnie mi się udało :); jak wiele razy tutaj, jak rzadko gdzie indziej. mimo nostalgii, która gdzieś we mnie zawisła, aksamitnie mi;choc rzadko komentuję jestem zawsze, na początku wędrówek po blogach. dziś z zieloną herbatą w niebieskim kubku. pozdrawiam
Wszystko toczy się samo, Kochana. Wprost przed nami.
Mnie też aksamitnie, wiesz? Taka słodko – piżmowa chwila szczęścia doprawiona nieco gorzkawą tęsknotą. Coś jak Twoja zielona herbata. Troszkę szczypie. Troszkę w gardle drapie. Troszkę, troszkę… Ale lubię bardzo bardzo.Dzięki.
Te puszki były DWIE
. . .
Winamp. U mnie na pasku zawsze jest Winamp. Cokolwiek bym nie pochwycił idąc, jadąc, będąc…
chwila zadumy przy ulubionej piosence? hmmm…. skąd ja to znam… ja, gwiazdy, utwory które uwielbiam….Pozdrawiamwww.tajnyblog.prv.pl