Leniwie przeglądam swój zeszycik. Prawie 60 stron ręcznego pisma, zapis tych przedziwnych ostatnich trzech miesięcy. Część tu, onlajn już, część będzie kiedyś, niektóre nigdy.
Zupełnie nie wiem jak to się stało, lecz dokonałam w sobie i w innych zmian które zaliczane były do ‘nigdy nigdy’. Zupełnie nie wiem skąd krzesanie siły stało się zbędne, skąd siła odnalazła się sama w sobie.
Niech sny dzieją się na jawie, niech pozwalają mięciutko przytulać się do siebie każdej i każdej nocy. Niech płonie ogień o istnieniu którego nie miało się pojęcia. Niech upadają najtrwalsze granice duszy i ciała. Jeśli szczęście to tylko najdoskonalsze ze wszystkiego.
Wierzyć, trwać, pokonywać, walczyć, chłonąć, odmierzać, chcieć, marzyć, pragnąć, budować, być, znajdować.
Patrzeć na księżyc, uśmiechać się, drżeć, pić herbatę, zostać…
Zatrzymać pod powiekami i w sercu jeden kadr i wierzyć. Słuchać Stay o trzeciej w nocy. Oddzielać to co złe i grzebać pod oknem drugiego piętra bloku przy ulicy o śmiesznej nazwie.
Kochać, kochać jak jeszcze nigdy. Kochać człowieka nie ułudę, kochać z pełną odpowiedzialnością. Pozwolić kochać siebie… Utonąć w intymności. Budować świat kroczek po kroczku. Wierzyć w marzenia. Nie bać się. Patrzeć w lustro i naprawdę lubić siebie.
Kolorować sobie świat. Zielonym wyświetlaczem kolejnego smsa w komórce, białymi śnieżynkami na waldorfskim suficie, różową szminką i bordową bluzeczką.
Nikt nigdy nie ogrzewał moich dłoni w taki sposób. I pewnego dnia nie trzeba już będzie niczego wypłakiwać.
Return to innocent. Tak na Gwiazdeczkę.
3 Comments
taaak…. to było pewne, że jak młoda u belumbowej, to będzie można coś ciepłego przeczytać … Cieszę się, że Ciebie znam. Taką z włosami rozwiewanymi przez wiatr, taką siedzącą obok jaccy w wozie amerykańskich osadników, taką pewną tego, że dobre zdarzenia się zdarzają.Bo „nigdy nigdy” nie istnieje. I kiedy patrzę na Was – wiem, że kiedyś, gdzieś … znajdzie się też coś dla mnie.Bo znajdzie, prawda?… gwiazdkowo. Ja Ciebie.
i tego mi było trzeba dzisiaj… bo u mnie paskudnie, emocjonalny niż; list do ciebie chyba w siedemnastym wcieleniu szkiców; ale będzie. kawa waniliowa, linia horyzontu czysto granatowa, śnieg; stawiam drugi kubek dla ciebie;)
Tak, tak, tak. Wszystkie zmiany zachodzace obok i we mnie…niewyobrazalnie pozytywne. Drzenie, zmysły, zapach, ja. Chwile wypełnione maksymalnie szalonym szczęsciem.