Siedemnaście dni Nowego, a ja dostałam obuchem w łeb już kilka ładnych razy conajmniej. Dzieją się rzeczy trudne, dzieją się niebezpieczne, dzieją dziwne. Dobre i złe, zawsze silne.
Kilka, hm, zdarzeń które miały miejsce przez ostatnie osiem dni nie straszą wcale tak jak wydawać by się mogło że powinny. Z wypowiedzianą wojną podobnie. Mrugający czerwony wykrzyknik i słowa nie tu gdzie powinny.
Nieistniejący byt. Ile wiesz Ty, ile wiem ja. Co wiesz Ty, co wiem ja. Co z tym zrobisz?
… w obecnej erze, kiedy obraz ważniejszy jest od tematu, kopia od oryginału, imaginacja od rzeczywistości a pozory od istoty rzeczy… sama iluzja jest w tych czasach świętością, prawda zaś profanacją… tak więc najwyższa forma iluzji jest najwyższą formą świętości.
11 Comments
i na dodatek w pracy nie byłaś ? …
Wiesz, gdybyś uważnie czytał(a) (…) bloga, wiedział(a)byś, że są ferie, pedagodzy w tym okresie mają czas na odpoczynek. ‚na dodatek’…? Na dodatek do czego?
weruś, ci co nie maja ferii zapominają
Heh…
„w obecnej erze, kiedy obraz ważniejszy jest od tematu (…)” itd, czy aby na pewno, serio serio, mon dieu?
Nigdzie nie napisałam że zgadzam się z tym w stu procentach, prawda?
Po trosze taka prowokacyjka, po trosze zamyślonko, po prostu.
ależ mon dieu
nie upieram się żebyś się zgadzała ;D
Nie ma to jak z honorem wybrnąć z małżeńskiej sprzeczki ;D