XII 2005

No cóż, okazuje się, że pewne długotrwałe zdarzenia pracowe mają na nas większy wpływ niż jesteśmy to sobie w stanie uświadomić. Zaowocowało to bardzo bardzo… dziwnym zakończeniem tygodnia i trudnym początkiem soboty. Kryzys zażegnany w stu procentach przebrzmiewa już tylko echem, na szczęście, a ja odreagowuję pisaniem.

Zostało pięć dni do Świąt na Śląsku a przygotowań na co najmniej dwa tygodnie. Z prezentowej listy jasne tylko dwa punkty, jeden pozostaje nadal w sferze kompletnie niesprecyzowanych imaginacji. Kto podpowie co kupić moim rodzicom? Kto wie gdzie wszyć zasuwak do płaszczyka w miarę na poczekaniu?  

Śnieg sprawia, że pewien autobus pewnej dwucyfrowej liczby z pewnego byłego pegeeru pod Szczecinem zamiast dziewiętnastu jedzie pięćdziesiąt minut. O ile już przyjedzie. W środę Jasełka w pracy, w czwartek spotkanie wigilijne u Teściów, pozostają zatem dwa dni na przedświąteczne sprawunki. I … (a dobra, już nic nie marudzę) … Dziwne tylko jakieś wrażenie mnie nie opuszcza przeskoku czasowego z początku listopada do teraz. Jakby uciekło gdzieś półtora miesiąca. Cholera, jak tak dalej pójdzie to sierpień za tydzień nastanie.

A z sierpniem pewne plany mamy związane <tajemniczy uśmiech>    

3 Comments

  • ~Asencja
    Posted 20 grudnia 2005 at 17:07 | Permalink

    czy to oznacza że skunie trzeba szyć?

  • ~Asencja
    Posted 20 grudnia 2005 at 17:07 | Permalink

    czy to oznacza że skunie trzeba szyć?

  • ~b.
    Posted 20 grudnia 2005 at 21:05 | Permalink

    …. :)))):*

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


dziewięć − = 1

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>