No dobra, to zmieniamy repertuar. ‚Myślę sobie że ta zima musi kiedyś minąć …’ :)Dziś też tylko domowo. W gronie, ale domowo. A wczoraj było kijowo. To tak na pocieszenie
jeśli na imprezie około 23ciej łapiesz sie na ty, że myślisz o piżamie, książce, kubku herbaty z sokiem malinowym to.. to.. to jest chyba niebałdzo. U mnie właśnie jest teraz niebałdzo
Wytrzymaliśmy do 2. Cholera, nie lubię tych przymusów! „Sylwester – baw się; karnawał – baw się” itd… A ja najlepiej bawię się w Wielki Post i Adwent :p Willow, nie dołuj… wszystko jest bałdzobałdzo
luz lajt – ja, ten tego, pożyteczne rzeczy robię, ten tego. sprzątam. a balety będą w lepszym nastroju. eee… nooo… iiiii…. że tak powiem…. no bo ja nie narzekam na swoje miasto. plastykowe bo plastykowe, tak brzydkie, że aż ładne. no i autobusy szybciej jeżdżą… choć czasem zapominają czy wiozą ludzi czy worki z ziemniakami/kartoflami/pyrami… nie jest źle – zawsze mogłam trafić do jakichś Kozich Główek… to tak ten… no… tu mówię. i w ogóle… no… żeby było. no.
przymusów tez nie lubię, bawię się kiedy ochotę mam. Ostatnio zauważyłam, ze bardziej cenię sobie imprezki domowe w gronie przyjaciól, niz masówki na mieście. Może faktycznie to starość? ;)))
12 Comments
o shit, a bo to już karnawał jest…. zapomniałam….
… a napatefonie ‚Big city life’
Do mcdonalda niekoniecznie, ale do Hormona to bym poszła chętnie :)Całusy dla Was i pozdrowienia dla Pana P.
faktycznie, toż to karnawał jest
Czyżby mi to gdzieś umknęło? 
Hyh, chyba wszyscy to mamy. Jakiś dziwny fluid w powietrzu czy co…? Niby poszliśmy wczoraj, ale… tak jakoś ‚nie wyszło’. Starość… ?
takie to city big jak jak party life…
ja to chyba jestem wypalona.
No dobra, to zmieniamy repertuar. ‚Myślę sobie że ta zima musi kiedyś minąć …’ :)Dziś też tylko domowo. W gronie, ale domowo. A wczoraj było kijowo. To tak na pocieszenie
jeśli na imprezie około 23ciej łapiesz sie na ty, że myślisz o piżamie, książce, kubku herbaty z sokiem malinowym to.. to.. to jest chyba niebałdzo. U mnie właśnie jest teraz niebałdzo
Wytrzymaliśmy do 2. Cholera, nie lubię tych przymusów! „Sylwester – baw się; karnawał – baw się” itd… A ja najlepiej bawię się w Wielki Post i Adwent :p Willow, nie dołuj… wszystko jest bałdzobałdzo
dobrze, proszę Pani
luz lajt – ja, ten tego, pożyteczne rzeczy robię, ten tego. sprzątam. a balety będą w lepszym nastroju.
eee… nooo… iiiii…. że tak powiem…. no bo ja nie narzekam na swoje miasto. plastykowe bo plastykowe, tak brzydkie, że aż ładne. no i autobusy szybciej jeżdżą… choć czasem zapominają czy wiozą ludzi czy worki z ziemniakami/kartoflami/pyrami… nie jest źle – zawsze mogłam trafić do jakichś Kozich Główek…
to tak ten… no… tu mówię. i w ogóle… no… żeby było. no. 