Karnawał

Makdonald i Hormon dzisiejszego wieczoru.

Czyli karnawał w pełni.

12 Comments

  • ~bianca
    Posted 13 stycznia 2006 at 20:04 | Permalink

    o shit, a bo to już karnawał jest…. zapomniałam…. :|

  • ~m0242
    Posted 13 stycznia 2006 at 20:15 | Permalink

    … a napatefonie ‚Big city life’ ;)

  • ~b.
    Posted 13 stycznia 2006 at 20:21 | Permalink

    Do mcdonalda niekoniecznie, ale do Hormona to bym poszła chętnie :)Całusy dla Was i pozdrowienia dla Pana P. :)

  • ~Sel
    Posted 14 stycznia 2006 at 10:43 | Permalink

    faktycznie, toż to karnawał jest :) Czyżby mi to gdzieś umknęło? ;)

  • ~m0242
    Posted 14 stycznia 2006 at 11:57 | Permalink

    Hyh, chyba wszyscy to mamy. Jakiś dziwny fluid w powietrzu czy co…? Niby poszliśmy wczoraj, ale… tak jakoś ‚nie wyszło’. Starość… ? ;)

  • ~bianca
    Posted 14 stycznia 2006 at 17:14 | Permalink

    takie to city big jak jak party life… ;) ja to chyba jestem wypalona.

  • ~m0242
    Posted 14 stycznia 2006 at 17:22 | Permalink

    No dobra, to zmieniamy repertuar. ‚Myślę sobie że ta zima musi kiedyś minąć …’ :)Dziś też tylko domowo. W gronie, ale domowo. A wczoraj było kijowo. To tak na pocieszenie :)

  • ~Willow
    Posted 14 stycznia 2006 at 18:46 | Permalink

    jeśli na imprezie około 23ciej łapiesz sie na ty, że myślisz o piżamie, książce, kubku herbaty z sokiem malinowym to.. to.. to jest chyba niebałdzo. U mnie właśnie jest teraz niebałdzo

  • ~m0242
    Posted 14 stycznia 2006 at 19:53 | Permalink

    Wytrzymaliśmy do 2. Cholera, nie lubię tych przymusów! „Sylwester – baw się; karnawał – baw się” itd… A ja najlepiej bawię się w Wielki Post i Adwent :p Willow, nie dołuj… wszystko jest bałdzobałdzo :)

  • ~Willow
    Posted 14 stycznia 2006 at 21:23 | Permalink

    dobrze, proszę Pani :)

  • ~bianca
    Posted 14 stycznia 2006 at 23:15 | Permalink

    luz lajt – ja, ten tego, pożyteczne rzeczy robię, ten tego. sprzątam. a balety będą w lepszym nastroju. :) eee… nooo… iiiii…. że tak powiem…. no bo ja nie narzekam na swoje miasto. plastykowe bo plastykowe, tak brzydkie, że aż ładne. no i autobusy szybciej jeżdżą… choć czasem zapominają czy wiozą ludzi czy worki z ziemniakami/kartoflami/pyrami… nie jest źle – zawsze mogłam trafić do jakichś Kozich Główek… :) to tak ten… no… tu mówię. i w ogóle… no… żeby było. no. :-)

  • ~Sel
    Posted 15 stycznia 2006 at 10:43 | Permalink

    :) przymusów tez nie lubię, bawię się kiedy ochotę mam. Ostatnio zauważyłam, ze bardziej cenię sobie imprezki domowe w gronie przyjaciól, niz masówki na mieście. Może faktycznie to starość? ;)))

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


+ 5 = siedem

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>