Monthly Archives: Styczeń 2006
ps.
I przysięgam, już nigdy nie będę marudzić że nikt mnie nie komentuje…
Nim zdarzy się tak …
Dawno już nie zdarzyło mi się układać blogowej notatki w pracy. Albo to był po prostu nudny dzień albo zaczyna docierać do mnie, że trzeba będzie zmienić miejsce zatrudnienia. Hm. Zobaczymy. Ustaliliśmy miejsce weselnego obiadu dla rodziny, znamy prawdopodobny salon zakupu obrączek, trochę mniej prawdopodobny hotel dla przyjezdnych. Data wyniknęła sama z siebie w windzie, […]
Karnawał
Makdonald i Hormon dzisiejszego wieczoru. Czyli karnawał w pełni.
Nie?
Zabawne uczucie, tak pisać w przestrzeń. Do nikogo właściwie. Na nowo odnajduję się w Sieci i sama już nie wiem czy bardziej mnie bawi czy zamyśla. Chyba to drugie. Dobrą stroną posiadania bloga z dużą ilością notatek pojawiających się na pierwszej stronie są ciągłe retrospekcje. Takie ciągłe lekarstwo na to, co przecież bolało jeszcze tak […]
Wiosna
Wiosna idzie. Widać to po różowym zachodnim niebie po szesnastej, widać po bladoniebieskim o siódmej trzydzieści. Tym razem dwa zdania.
Dziwny jest ten świat …
Pod naszym blokiem, wprost na chodniku stoi zapalony znicz.
Bilans niedzieli …
Niedziela, niedługo dziewiąta. O ile uwielbiam piątkowe wieczory, o tyle nienawidzę niedzielnych. Tym bardziej, że aktualna praca, choć też przedszkole, choć też z dziećmi, nie daje tego co dawało waldorfskie. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wszystko zmieniło się na lepsze po przeprowadzce, wszystko poza jednym… Magia waldorfskiego nie zniknęła. I coraz mniej realna […]
Taktak …
Zdecydowanie najlepszym momentem tygodnia jest wejście do domu w piątek po południu, po pracy i zakupach, z tą świadomością, że przed nami dwa wolne dni. Ze spaniem jutro rano, bez budzika, bez jazdy zatłoczonymi ulicami. Zdecydowanie. W planach na piątkowy wieczór kilka horrorów (jacca chce oglądać horrory!), kilka piwek i święty, błogi spokój. Odstress jak […]
Mhyhyhy …
Zdecydowanie jest tak, że kiedy dochodzi do konfrontacji twarzą w twarz, nawet takiej „twarzą w twarz” w wielkim cudzysłowiu, większość z nas/was/ich oblatuje blady strach. Smutna prawda życiowa, jednak w obecnej sytuacji jedyne co u mnie wywołuje to pobłażliwy kpiący uśmiech. Tylko tyle chyba chciałam dziś napisać.
Pictures …
Kiedy tak siedzę wieczorem, po kąpieli już i po wieczornej owsiance, i kiedy tak słucham jednym uchem TV Gryf a drugim okiem zerkam na Słonko jak cuda z aparatem wyczynia, to nic więcej mi nie trzeba. Zdjęcia naszej pierwszej wspólnej choinki robią się