Miałam porozwodzić się trochę na temat pewnego autora pewnego popularnego ostatnio bloga, który od jakiegoś czasu niezmiennie mnie zadziwia. Nie pozytywnie. Miałam, ale nie porozwodzę się.
Dlaczego?
Bo to był bardzo bardzo przyjemny weekend, po powrocie. Bo wczoraj był piknik na Wałach, były szanty, kiełbaska z grilla i lody. Bo byli Teściowie dziś i dobre ciacho, i kawa. Bo było centrum handlowo-rozrywkowe (mrug do Słonka) i krystalizująca się na przyszłą sobotę pierwsza poważna wyprawa butikowa w poszukiwaniu ślubnej sukienki. Bo było dobre jedzonko i słońce. Bo było Led Zeppelin (znowu mrug) i niedoszła burza. I tysiąc innych spraw i sprawek razem.
A potem wyszłam spod prysznica, zobaczyłam nieco zmieniony rozkład linków na mężowskim blogu i zrozumiałam że dziś nie interesuje mnie już nic więcej poza nami. Tak po prostu.
3 Comments
Jak Cię czytam to musze się uśmiechnąć
a co to za autor? A tak zapytało mnie się. Dopuszczam możliwośc nie udzielenia odpowiedzi
Ja tez jestem ciekawska, wiec?…