Całkiem spokojny dzień, jeśli nie liczyć kolejnej pracowej zaczepki. Wychodzi na to, że opisywana mama nie daje za wygraną i nic się nie zmieniło. Nawet to, że nadal jestem tą blondynką. No chyba że do zmian zaliczyć można fakt, że tym razem mama otwarcie oznajmia (co prawda nie mnie, ale zawsze) że ona mnie nie lubi, że jej się nie podobam i zrobi wszystko, żeby doprowadzić do mojego zwolnienia – to cytat, serio. Co takiego wrednego siedzi w ludziach, że spokoju im nie daje?
[21]
This article was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink. Follow comments with the RSS feed for this post.Post a Comment or leave a trackback: Trackback URL.
8 Comments
oj… podziwiam za cieprliwość… ja po prostu przeklinam wszystkie mamuśki rozpieszczonych dzieciorów, które chodzą z moją siostrą do klasy. jest taka jedna – moja ulubiona, która zrobiła z córki lalę. a lala powtarza, że każda dziewczynka, która przyjaźni się z grubą Magdą, nie może się przyjaźnić z nią… no normalnie tylko z rodzicami takiej pogadać poważnie… ja to chyba zbyt porywcza jestem… ale za to, odkąd postraszylam groznym wzrokiem lale po tym jak robila na złość mojej siostrze, juz nie podskakuje
co mi będzie siostrę maltretować psychicznie?! ja to chyba będę wojowniczą matką. a co? skoro rodzice nie potrafią wychowywać swoich dzieci – ktoś musi :Pps bardzo podoba mi się tytuł: panna młoda
tam w komentarzu – to było celowe. cieszę się, że znalazło się tutaj 
widzisz, problem jest tego typu że ja z tą kobietą nie miałam absolutnie nic do czynienia, kiedy we wrześniu zaczynałam pracę jej syn był już w starszej – nie mojej – grupie; do czasu poprzedniej zaczepki widziałam ją może ze dwa razy na korytarzu… trochę zachodziłam w głowę wczoraj czym mogłam jej podpaść aż tak bardzo ale stwierdziłam, że chyba nie znajdę odpowiedzi heh; kij jej w bary, z resztą lali z klasy Twojej siostry również, serdeczny kij w bary im obu! :)ps. nie mogę się doczekać kiedy poznam Cię irl, serio serio
:*
obawiam się, że to będzie traumatyczne przeżycie. mam nadzieję, że lubisz sporty ekstremalne… ;)*
mam mieszane uczucia – z jednej strony coś mi mówi żebym to olała bo i tak nic nie wskóram, z drugiej strony kurde no, jakim prawem mam pozwolić robić sobie koło tyłka? heh
Olac. Zbyt duzy wydatek energetyczny w porownaniu z ewentualnymi zyskami przy klotniach hehe.
chodziło mi raczej o sierpniowy irl….
prawie sie teraz udławiłam wodą
sorry, nie zakumałam…
a co do irl’a to ekipa z którą bawić się będziemy na imprezie nie należy do najskromniejszych, tudzież nudnych w zabawie, także myślę, że KAŻDY będzie się czuł po prostu wyluzowany, spoko 
olać na teraz, to na bank; a we wrześniu się zobaczy