Dzień czwarty

Mam do wypisania jedenaście kwitków potwierdzenia nadania i kilka adresów na kopertach. Tydzień pracowy bez pobudki o piątej nie powala mnie w pościel o 21, ale jest czwartek i bardzo bardzo nie chce mi się już robić czegokolwiek. Szczególnie wypisywać jedenastu kwitków potwierdzenia nadania i kilku…

Jestem w połowie Samotności, którą przeplatam zmienianiem pieluszek i wycieraniem łezek. Czytam w autobusie do i z pracy, czterdzieści minut retrospekcji dziennie, pół kilo wspomnień w czarnej sztruksowej torbie.

Ciekawe doznanie.

17 Comments

  • ~belumbowa
    Posted 14 września 2006 at 20:46 | Permalink

    czarna sztruksowa torba… boże, ile ona pomieściła… :*

  • ~Mari
    Posted 15 września 2006 at 12:09 | Permalink

    Elo spox blogaz wejć do mnie i skomętuj http://www.mari-13.blog.onet.pl http://www.mari-blog-swiat.blog.onet.pl Zapraszam:*:*!!!

  • ~Mari
    Posted 15 września 2006 at 12:09 | Permalink

    Elo spox blogaz wejć do mnie i skomętuj http://www.mari-13.blog.onet.pl http://www.mari-blog-swiat.blog.onet.pl Zapraszam:*:*!!!

  • ~Willow
    Posted 15 września 2006 at 14:33 | Permalink

    tylko nie bij…- ale mi sie nie podobala.

  • Sel__
    Posted 15 września 2006 at 16:33 | Permalink

    nie czytałam Samotności w sieci, jakoś się nie złożyło ale mniej wiecej wiem o czym jest, więc dla Ciebie zapewne ważna ona. Choć z tego co słyszałam, ksiązka nie kończy się szczęśliwie. Dobrze, że u Ciebie całkiem inaczej. No ale życie to nie książka :)))) :*

  • biancejska@op.pl
    Posted 15 września 2006 at 20:41 | Permalink

    kurde-no…. znowu muszę pisać to samo – ależ te luda nieuważne ;)Książka może nie kończy się ślubem itd., ale też nie kończy się bardzo smutno – w drugim wydaniu jest dopisane zakończenie, tylko autor umieścił je po opiniach czytelników… ;)

  • biancejska@op.pl
    Posted 15 września 2006 at 20:42 | Permalink

    wysyłasz podopiecznych na syberię/biegun/pustynię/bezludnąwyspę* ?*niepotrzebne skreślić ;)

  • ~Sel
    Posted 16 września 2006 at 10:53 | Permalink

    ja tylko nieśmiało chcę zaznaczyć i przypomnieć, że nie czytałam książki a me wypowiedzi opieram ino na zasłyszanych opiniach od ludu :))

  • ~bianca
    Posted 16 września 2006 at 11:46 | Permalink

    to przy najbliższej okazji przywiozę egzemplarz :)

  • ~oooooooooooooooo
    Posted 17 września 2006 at 20:36 | Permalink

    Tyle się zdarzyło A nic się nie zdarzyło

  • ~Marlena
    Posted 19 września 2006 at 12:38 | Permalink

    Elo znów komętuje twego bloga a ty moich nie skomętujesz!!!!!Czekam na twoje komy http://www.mari-blog-swiat.blog.onet.pl !!!

  • ~Marlena
    Posted 19 września 2006 at 12:38 | Permalink

    Elo znów komętuje twego bloga a ty moich nie skomętujesz!!!!!Czekam na twoje komy http://www.mari-blog-swiat.blog.onet.pl !!!

  • ~Alicja
    Posted 19 września 2006 at 16:24 | Permalink

    A ja tego dopisanego epilogu nigdy nie mialam okazji przeczytac. Wiec zasadniczo dla mnie „Samotnosc…” ma jeszcze ciagle smutne zakonczenie. Bedzie ktos dobry i powie w 2 zdaniach o co tam chodzilo?

  • ~0242
    Posted 19 września 2006 at 16:36 | Permalink

    podbiłam ci statystykę tylko po to, żeby się upewnić, że sposób w jaki piszesz w żadnym razie nie odpowiada moim wyobrażeniom choćby znośnego; i tyle musi ci wystarczyć; i nie zagaduj więcej, i tak przecież nie rozumiesz nic z teo co piszę a nachalność kwituję brzydką odpowiedzią; i po co ci to… papa

  • ~0242
    Posted 19 września 2006 at 17:01 | Permalink

    że niby miał popełnić samobójstwo a jednak nie popełnił; w 1 się zmieściło :)

  • ~0242
    Posted 19 września 2006 at 20:51 | Permalink

    w środku jest mała zapinana na suwak kieszonka; w kieszonce owinięta folią i związana gumką jasnozielona koperta; w kopercie kartka pocztowa od męża, ta pierwsza papierowa, muszelki z Dębek i popsuta zapalniczka z pierwszego Wrocławia; muszelki starły się a pył i wysypują się sukcesywnie z koperty i folii ale czasem myślę, że to zawiniątko parę razy utrzymało mnie na powierzchni; szczególnie wtedy, kiedy wracałam w _tamte ściany z sierścią Miłośnika wplątaną w czarny sztruks… :*

  • ~belumbowa
    Posted 22 września 2006 at 00:28 | Permalink

    nie mówiłam Ci, bo nie było okazji… moja _tamta muszelka też już starta w pył – kilka razy spadło na nią nasze wspólne zdjęcie i w końcu zrobiło swoje… ale pył zachowałam, wciąż go mam… :*(sierść Miłośnika niestety też… wszędzie ;)

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


+ trzy = 8

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>