Pierwszy zwykły dzień po świętach i duża ulga. Nawet pomimo chronicznego niewyspania o 6.40, nawet pomimo odczuwalnej minus trzy. Ulga od rozmyślań i tego czegoś w okolicy serca, nie do zdefiniowania. Ulga bo był telefon, i choć to niczego na dłuższą metę pewnie nie zmienia, to jednak cieplej. Czasem trzeba cieszyć się małymi sprawami, nawet jeśli wiadomo na pewno, że kiedyś, prędzej czy później znowu obrócą się w tą ciemną stronę.
Można zmienić miasto ale nie można zmienić studni. Może trzeba po prostu się z tym pogodzić?
Lepiej, jest zdecydowanie lepiej.
2 Comments
Jak najbardziej; trzeba cieszyć się ‚pierdołami’ bo czekając na coś wielkiego, coś godnego naszej radości, pozostanie nam ciągły dół. Bo dla chcącego, nic trudnego i coś co spędza uśmiech z twarzy, zawsze może się znaleźć. Cieszę się, że jest już lepiej
wydostaję się z odmętów dołowania, dzięki bogu
dzięki Sel :*