Tak jakbym się zgubiła. A nie jest mi źle. Nic że mały smuteczek, smuteczki mijają.
Przewartościowuję swój świat, uczę się życia bez weekendowych smsów od rodziców. Wiem że nadejdzie chwila, kiedy trzeba będzie określić najbliższe lata relacji rodzinnych ale narazie skupiam się na wiośnie. Dwa wyroki pomogą mi w decyzji.
Ostatni miesiąc utożsamiam ze zmianą światopoglądu i podejścia do emigracji. Dopuszczam możliwość wyjazdu, gzieś, gdzie będzie inaczej. Obiecaj że jeśli do końca czerwca nic się nie zmieni to porozmawiamy o tym poważnie – proszę.
…
Dzięki wielkie za komentarze pod poprzednią notatką. Tak w imieniu.
10 Comments
Mysle, ze najwazniejsze jest miec cieply, kochajacy dom. Przyjaciol. Inspirujacy widok z okna. A w jakim to wszystko bedzie kraju to juz nie ma najmniejszego znaczenia. Obecnie i tak jest to wszystko strasznie wymieszane…
Do końca tego roku. Tak jest u nas. Że jeśli nic się nie zmieni to poważnie zastanowić się mamy nad wyjazdem.
tylko pamiętaj o jednym – że ja mam gorzej
zaczynam właśnie tak myśleć… co jest dla mnie wielką niespodzianką
głupio to zabrzmi ale wobec tego… chyba chciałabym żeby nam tu ‚nie wyszło’ – może gdzieś w Europie będzie nam się łatwiej w końcu spotkać niż w Polsce
Pomyslcie tylko dziewczyny [… i chlopaki] – jesli tyle osob traktuje powaznie perspektywe wyjazdu ze granice, to chyba cos w tym jest? Jesli tyle osob juz zdecydowalo sie opuscic rodzine, ukochane podworko i ludzi, ktorzy mowia tym samym jezykiem, to chyba nie da sie nazwac tego przypadkiem? Hmm… Nie-przypadkowo swiat robi sie coraz mniejszy.
zniosę to z podniesioną głową……….. ;D
tak jak pisałam – coraz realniej zaczynam to sobie w głowie układać;
co racja to racja
hmmm.. jeszcze dalej?