Nie bardzo umiem, ale też nie bardzo chcę pisać o tym, co zdarzyło się nam w ten weekend. Dwa dni. O intensywności jakiej nie doświadczyliśmy chyba odkąd jestem w Szczecinie. Sploty zdarzeń podkręcone do maksimum.
Znowu coś się zmieniło.
Znowu coś się zmienia.
I zmieni.
W tym momencie, w niedzielę, tuż po dwudziestej, kiedy już czuję tydzień za plecami, nie potrafię określić tego wszystkiego niczym innym poza pewną maksymą, która dźwięczy nam w głowach.
Jedyne co jest stałe to zmiana.
10 Comments
hmmm…mam nadzieję że zmiana na lepsze…
Maksyma o bardzo (jak dla mnie) negatywnym wydźwięku; modyfikacja na „jedna z rzeczy, które są stałe, to zmiana” zmartwiłaby mnie znacznie mniej.
Ale ogolnie wszystko na plus?
mnie często do głowy przychodzi ta maksyma
przykazań się nie modyfikuje; przykazania się wyznaje
najtrudniejsza była decyzja; teraz już tylko na plus :)*
cholernie prawdziwa
powoli dochodzimy do siebie, układa się w głowach, jest dobrze i będzie lepiej; dzięki
/Żyjemy w czasach, w których każdy wyznaje to, co najbardziej mu leży/
Trzy razy przeczytałem to zdanie i trzy razy inaczej je zrozumiałem :)) W nawiązaniu do wyznań i przykazań wyznaję, że ostatnio przeżywam niczym nie uzasadnioną fascynację dollsami i avatarami z kategorii „Religion” :)))
widziałam…