Okazuje się, że w tak dużym mieście jak Szczecin nie da się dostać w miarę normalnych klasycznych dżinsów w rozmiarze 26. W miarę normalnym przedziale cenowym. Po prostu nie da się.
Oznajmiam to po to, żeby przekazać wyrazy uznania i podziękowania dla męża, który dzielnie maszerował ze mną ulicami, zwiedzał kolejne sklepy, znosił moje niewybredne komentarze oraz uparcie nie dawał się ponieść mojemu nastrojowi, który obniżał się z każdym kolejnym krokiem. A na końcu osobiście zaprowadził mnie do tego małego sklepiku na Wojska z końcówkami kolekcji, osobiście zdejmował z wieszaków modele do przymiarki i osobiście znalazł magiczne 26.
I na koniec zapłacił.
W rewanżu nie krzywię się na Out dziś wieczorem.
4 Comments
Kto szuka ten znajdzie :)Kocham Szczecin. Żal było rozstawać się z tym miastem.
Zawsze powtarzam ze wspolne zakupy sa prawdziwym sprawdzianem dla uczucia
Wirtual ostatnio przezyl 3h kupujac ze mna produkty zywnosciowe… I wciaz jestesmy razem 
dlaczego musiałaś opuścić Szczecin?
zgadzam się
ja co prawda za typowym shoppingiem nie przepadam i szybko sama odpadam, to jednak tym razem wyrazy wielkiego uznania dla męża bo serio już zaczynałam być nieźle marudna; a co do Wirtuala to sama widzisz, żadnych tam wątpliwości, dowody są niezbite :)*