Pierwszy dzień od poniedziałku w którym jestem w domu wcześniej niż przed osiemnastą. Po tygodniu, w którym odsiedziałam kilka ładnych nadgodzin z powodów których wymieniać nie chcę, odbyłam warsztaty z zakresu wychowania przedszkolnego podczas których nie mogłam myśleć o niczym innym jak tylko o tym, że przed zebraniem kilkunastu nauczycielek przedszkolnych w jednej sali po pracy powinno się zarządzić obowiązkowy prysznic oraz po usiłowaniu dodzwonienia się do ojca, który wstawił mi do sali świszczące dziecko z zapaleniem krtani po czym uciekł i wyłączył komórkę na pięć godzin… po takim tygodniu chcę się napić piwa. Enter.
Enter
This article was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink. Follow comments with the RSS feed for this post.Post a Comment or leave a trackback: Trackback URL.
3 Comments
Pierwszy raz jestem na tym blogu. Masz fajne notki, z klasą
Pisane zabawnym, luźny językiem. Tak trzymać!
Co do tygodnia – współczuję… Ja też miewam ciężkie, z tym, że zebranie zastępuje mi klasówka, a bezmyślnego ojca chorego dziecka – objazd od nauczycielki i brak pracy domowej, a czasem gorsze rzeczy, o których nie chcę się tu rozpisywać. Jak byś chciał się więcej dowiedzieć to tak naprawdę rozpisuję się o tym na moim blogu. http://too-late-to-latte.blog.onet.pl/Wpadnij jak będziesz chciała
Buziaki! :*
Widac do PL juz przecieka powoli zachodnioeuropejski styl bycia rodzicem: polega on na pozbyciu sie dziecka jak najszybciej i na jak najdluzej…
czasem mam wrażenie że jestem jedyną osobą której zależy na zdrowiu i dobrym samopoczuciu tych dzieci; szczerze mówiąc trochę to przerażające… nie wiedziałam że _wszędzie tak jest :/