Z góry przepraszam wszystkie zainteresowane i zainteresowanych, ale jak widzę niektóre dzieci które zgłaszają się do mnie na adaptację to jedyne na co mam ochotę to zaprosić ich rodziców i dać mocnego kopa w sam środek tyłka.
A potem głęboko zastanowić się nad tym komu tak naprawdę zrobili większą krzywdę – sobie czy trzylatkowi.
A jeszcze później pomodlić się żeby nam tak nie odbiło.