Pewien rodzaj gry. Piszę notatkę bezpośrednio w edytorze – nie robiłam tego od bardzo długiego już czasu. Jeśli treść poleci w kosmos uznam że tak miało być i zaniecham ponownego trudu, jeśli przejdzie – niech będzie i tak.
Problemy z prawym kolanem, pierwsze przymrozki, drugie śniadania z mężem o trzynastej, dzień za dniem dobre, bo spokojne.
Kiedy pojechałam do byłej pracy odebrać PIT była szefowa po raz kolejny zapytała mnie czy nie zmieniłam zdania i dało mi to niemałą satysfakcję.
Kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu że jesień to moja ulubiona pora roku, nawet kiedy narzekam na zacinający lodowaty deszcz. Sprawy i ludzi obserwuję z boku i czekam na wyniki potwierdzające moje teorie albo im zaprzeczające i naprawdę chciałabym, żeby niektóre z nich się nie sprawdziły. Nie jestem ani fatalistką ani przesadną optymistką, stoję pośrodku i bardzo bardzo staram się być obiektywna. Nawet kiedy trafia mnie szlag…
Edytor twierdzi, że można wstawiać filmy do bloga. Filmy z życia, podobno. Od romansu, przez dramat, komedię romantyczną i dokument docieram do serialu obyczajowego i to jest to, czego na razie mi potrzeba.
Brak zwrotów akcji uznaję za dobrą akcję.
4 Comments
Ja też jesienna ALE – wolę złotą polską jesień ze słoneczkiem, czerwieniącymi się listkami -ewentualnie z zacinającym deszczem kiedy siedzę w domku, wyglądam przez okno pijąc herbatkę z cytrynką
Jesień, jesienią…. och, nawet nie wiem jak to ująć, po prostu ta pora roku, nawet w taką pogodę jak mam teraz za oknem, ma to coś w sobie
Niby jest tak, ze zawsze tesknimy za zyciem spokojnym, poukladanym i wypranym z ewenementow. Niemniej jednak – uwazam, ze takie status quo moze sie w pewnym momencie znudzic i zatesknimy za jakas akcja. Ja tak mam. I dlatego nauczylam sie doceniac oba stany
nawet wczoraj o tym rozmawialiśmy z Jackiem… to jest tak, że po szalonym roku marzec 2004 – lipiec 2005 nabrałam w siebie tyle adrenaliny, że teraz błogi spokój jest mi jak najbardziej wskazany