Film z życia

Pewien rodzaj gry. Piszę notatkę bezpośrednio w edytorze – nie robiłam tego od bardzo długiego już czasu. Jeśli treść poleci w kosmos uznam że tak miało być i zaniecham ponownego trudu, jeśli przejdzie – niech będzie i tak.

Problemy z prawym kolanem, pierwsze przymrozki, drugie śniadania z mężem o trzynastej, dzień za dniem dobre, bo spokojne.

Kiedy pojechałam do byłej pracy odebrać PIT była szefowa po raz kolejny zapytała mnie czy nie zmieniłam zdania i dało mi to niemałą satysfakcję.

Kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu że jesień to moja ulubiona pora roku, nawet kiedy narzekam na zacinający lodowaty deszcz. Sprawy i ludzi obserwuję z boku i czekam na wyniki potwierdzające moje teorie albo im zaprzeczające i naprawdę chciałabym, żeby niektóre z nich się nie sprawdziły. Nie jestem ani fatalistką ani przesadną optymistką, stoję pośrodku i bardzo bardzo staram się być obiektywna. Nawet kiedy trafia mnie szlag…

Edytor twierdzi, że można wstawiać filmy do bloga. Filmy z życia, podobno. Od romansu, przez dramat, komedię romantyczną i dokument docieram do serialu obyczajowego i to jest to, czego na razie mi potrzeba.

Brak zwrotów akcji uznaję za dobrą akcję.
 

4 Comments

  • ~monitura z mysli- uczesanych
    Posted 23 października 2007 at 11:34 | Permalink

    Ja też jesienna ALE – wolę złotą polską jesień ze słoneczkiem, czerwieniącymi się listkami -ewentualnie z zacinającym deszczem kiedy siedzę w domku, wyglądam przez okno pijąc herbatkę z cytrynką

  • ~eM
    Posted 24 października 2007 at 16:06 | Permalink

    Jesień, jesienią…. och, nawet nie wiem jak to ująć, po prostu ta pora roku, nawet w taką pogodę jak mam teraz za oknem, ma to coś w sobie :)

  • ~AlicjaS
    Posted 28 października 2007 at 08:16 | Permalink

    Niby jest tak, ze zawsze tesknimy za zyciem spokojnym, poukladanym i wypranym z ewenementow. Niemniej jednak – uwazam, ze takie status quo moze sie w pewnym momencie znudzic i zatesknimy za jakas akcja. Ja tak mam. I dlatego nauczylam sie doceniac oba stany :)

  • ~0242
    Posted 29 października 2007 at 08:12 | Permalink

    nawet wczoraj o tym rozmawialiśmy z Jackiem… to jest tak, że po szalonym roku marzec 2004 – lipiec 2005 nabrałam w siebie tyle adrenaliny, że teraz błogi spokój jest mi jak najbardziej wskazany :)

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


+ 6 = jedenaście

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>