W nocy budzę się z jakiegoś snu strasznego i jestem głodna. Dobre kilka chwil walczę ze sobą żeby nie zjeść jakiejś kromeczki, jak kiedyś kiedy przygotowywałam sobie kanapki obok łóżka na nocne jedzenie. To nie było za zdrowe…
Teraz kromeczek w nocy nie jem a i tak zauważam lekką zmianę rozmiarówki: z eski wspinam się na emki, na razie powoli i wybiórczo. Raczej na górze niż na dole. Ale jednak.
Jednym słowem pod trzydziestkę tyję i z lekką ciekawością przyglądam się sobie w lustrach. Ciekawe doświadczenie.
4 Comments
spośród wielu Twoich umiejętności muszę w tym miejscu wymienić jedną – potrafisz mnie bezbłędnie wkurzyć ;D :*p.s. ja ze sobą walczę, co by kromeczek w dzień nie wpierniczać…
ha, a widzisz, Ty na ten przykład masz dekolt wiesz jaki
więc w kwestii zazdrości mamy 1:1
:*a co do kromeczki to tak między blogiem a prawdą przed jedzeniem w nocy powstrzymuje mnie tylko obawa, że jak zacznę po lodówce szperać to męża obudzę bo wiesz że przestrzeń to my mamy ograniczoną… więc wiesz, daj nam w końcu kupić chatę a nie będzie już czego zazdrościć 
Phhh… u mnie tez pod 30stke i tez widac zmiane rozmiaru, obserwuje raczej z rezygnacja/rozzaleniem niz ciekawoscia….
dla mnie to jest ciekawe i nawet fajne bo od kiedy tylko zaczęłam dorastać cierpiałam na brak… tyłka, że tak powiem kolokwialnie, teraz jest zdecydowanie lepiej