Płakałam wczoraj i pomogło. Rzadko płaczę, pewnie dlatego pomaga. Kiedyś płakałam często i nie pomagało. No chyba że kiedyś wszystko pokrzywiło się tak, że naiwnością było oczekiwać że kilka łez cokolwiek tam mogło naprawić. Nie bardzo czuję się na siłach analizować to teraz.
Wczoraj płakałam i pomogło dlatego, że mokre i słone mogło wsiąkać w mężowską koszulkę. Reszta jest milczeniem. Świat idzie do przodu do cholery. Nie lubię słabości ale czasem naprawdę potrzebuję wsparcia. Kawałka miękkiej koszulki w kolorze empatii.
Wtedy nawet to że zasypiam kiedy jest już jasno nie straszy.
One Comment
Dobrze, ze pomoglo.