_

W sobotę do trzeciej trzydzieści rozkładamy na cząstki sprawy różne, mniej i bardziej ważne, najważniejsze i zupełnie nieważne.

- to co mnie spotkało miałem na własne życzenie ale tobie wszystko się po prostu… zdarzało – mówi mąż.
- to znaczy że miałam ciekawe życie? – pytam i uśmiecham się.

Lipcowe noce mają coś takiego, co sprawia, że siadamy przy otwartych oknach i rozmawiamy. Lipcowe noce mają coś z Rondui, trochę jawy, trochę marzeń, dużo rzeczy Bóg-wie-skąd… W lipcowe noce zawsze coś się wydarza. Pachną uśpionym upałem, kurzem i kiedyś, kiedyś z przeszłości i przyszłości. W lipcowe noce nie można spać, może dlatego że jest za ciepło, a może dlatego, że kryształowa kulka na oknie długo w noc rzuca fioletowe i zielone refleksy na nasze poduszki…

2 Comments

  • ~AlicjaS
    Posted 13 sierpnia 2008 at 19:32 | Permalink

    Na wyspie lipcowe noce byly deszczowe i zimne. Sierpniowe tez. I nie rozmawiamy, bo jestesmy zbyt zmeczeni zarabianiem pieniedzy na nasze wesele. Gdzies w srodku czai sie mysl, ze to chyba nie do konca tak powinno byc. Odsuwam ja. We wrzesniu bede lezec na plazy i obok siebie czuc nagrzane sloncem ramie mojego meza.

  • mloda
    Posted 18 sierpnia 2008 at 15:14 | Permalink

    będzie dobrze, byle do września zatem :) na pocieszenie: u nas też była patatajnia _przed, natomiast _po jest wszystko jak należy :)

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


× 7 = czterdzieści dziewięć

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>