- proszę opowiedzieć jak to było, to wasze pierwsze spotkanie…?
Zacinam się na drugim zdaniu, wiję i wykręcam. Nie potrafię opowiedzieć słowami niepisanymi tego jak to było wtedy kiedy chciałam wejść w te wielkie drewniane drzwi do dworcowej poczekalni i łapałam za klamkę a Ola powiedziała Kochana, tu…, ja odwróciłam głowę i zobaczyłam… A potem były gwiazdy proszę pani, czy pani widziała kiedyś gwiazdy pod swoimi stopami?
- a czy teraz zdarza się…
Teraz zdarza się że zapominam ale nigdy nie zapomniałam i nie zapomnę, czy taśma filmowa jest w stanie oddać takie kolory? Czy taśma filmowa ma taki odcień? A mój głos, czy mój głos brzmi tak jak wtedy w tym pierwszym telefonie ze środka gór, czy ma w sobie trzaski linii kilkuset kilometrów, wrzaski dzieci z waldorfskiego, czy słychać będzie drżenie mojej ręki? Bo wtedy było słychać…
I te najważniejsze. Na ile wyceniasz swoją historię. I co to znaczy lajfstajlowy…?
5 Comments
A ja pamietam, ja weszlam na Twojego bloga i pamietam inny pociag, twarde siedzonko w korytarzu i jak mi sie to wszystko nakladalo na siebie i jak czytalam, nie mogac przestac, z twarza mokra od lez. Dlatego teraz wznosze kieliszek za Twoja historie, Mloda.
Kiedyś jedna pani z miesięcznika na błyszczącym papierze chciała kupić moja historię. Ale za wszelką cenę chciała jej dodać więcej pikanterii, niż w niej było, nagiąć trochę pod gust odbiorczyń, wzruszyć do łez. Nie oddałam.
u nas to bardziej pachnie programem z wykrzyknikiem w tytule nadawanym o 19.50 w najpopularniejszej polskiej stacji komercyjnej – też nie oddamy
Moze dlatego, ze to tez byl pociag relacji Wroclaw-Katowice?Ciesze sie, ze nie sprzedalas tej historii.