Dzisiaj obcinam włosy. Nadszedł czas. Mam wrażenie (nadzieję?), że razem z nimi obetnę sporo ciężaru wszystkich naszych i moich spraw, które ostatnio zacieśniają się wokół mnie. To nie jest jeszcze poczucie braku kontroli, ale już nie poczucie kontroli, pora zatem coś zmienić. Zaczynam od fryzury.
Ponieważ mam ostatnio awers do wszelkich puent tych naszych krótkich historyjek, zakańczam. Jeszcze tylko – przypadkiem trafiłam na stary wpis jaccy na editorialu o komunie mentalnej. Zajebiście aktualny tekst…