Mama.

Daleka jestem ostatnio od teatralnego sentymentalizmu, ale… Id samodzielnie zdmuchnęła dziś świeczkę w kształcie cyfry 3. Trzy lata temu, w noc przed jej urodzeniem też była burza. Nadal mam w telefonie wysłane wtedy smsy. W natłoku zwykłych dni o tym nie myślę, ale aura tamtej nocy ciągle gdzieś tu jest. Zawsze gdzieś tu będzie.
 
Mówią, że urodzenie dziecka wystawia na światło dzienne relacje z własną matką i zdarza się, że rzucany przez nią cień zaczyna padać pod nieco innym niż do tej pory kątem. U mnie wszystko legło w gruzach, został popiół i zgliszcza, z których – wydawało mi się – nic już powstać nigdy nie może. Tymczasem wyartykułowanie ojcu kilku słów o mamie było trudne, ale myślę, że może to pierwszy krok do polepszenia tego czegoś, co się wytworzyło między nami. Cholernie doceniam drobne gesty i jest prawdopodobne, że świeże strupy zaczną się zabliźniać.

Mniej się miotam. Niż przez ostatnie 3 lata. W lustrze widzę siebie.

- dzięki, mamo! – słyszę z trzyletnich ust.
Zadanie: usłyszeć to samo za 30 lat.

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


7 + cztery =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>