Jakiś czas temu znowu zaczęłam regularnie korzystać z biblioteki. Mam więcej czasu na czytanie, mam małego człowieka, który wędruje między swoimi półeczkami kiedy ja wybieram horrory i mam potrzebę czytania. Nie tak niezaspokojoną jak kiedyś, ale całkiem sporą.
Głównie wracam do rzeczy przeczytanych lata temu, taki mam moment w życiu okazuje się. Potrzebuję spojrzenia wstecz, albo po prostu lubię bać się tego samego co kiedyś. Dla komfortu, że tamte strachy stoją już daleko za mną i wszystko co mogą, to powarczeć czasem o 3 w nocy. Nie lubię tego warczenia, ale (chyba) już mnie nie paraliżuje.
- co u ciebie słychać?
- dzięki, wiesz, teraz już paraliżuje mnie zupełnie co innego!
Btw. Co jakiś czas wpadam do siebie. Wybieram najdalszy możliwy rok i najbliższy możliwy dzień i patrzę na siebie i na Was. Pożółkliśmy, ale pachniemy nadal przyjemnie.