Puste diabły.

Być może rzeczywiście lata z czwórką na końcu w kalendarzu okazują się latami, w których _coś się dla mnie zmienia. Każdej wiosny mlecze zmieniają się w dmuchawce i odlatują w stronę nieba po to by zniknąć, ale tylko niektórych wiosen lecą na tyle wysoko, by dotrzeć do sedna spraw.

Z mojej przeszłości wyprowadziłam się już bardzo dawno, w roku z czwórką na końcu, ale okazało się, że w sercu dalej mam oczekiwanie, że ona jednak gdzieś tam jest i że tamte drzwi w mieście na literę B. nie są jeszcze zamknięte na klucz. Bardzo to było wygodne, tylko nieprawdziwe. Teraz, całkiem niedawno okazało się, że oprócz zamkniętego zamka wisi także wielka kłódka a dom który czasem jeszcze mi się śni spłonął doszczętnie i zostało po nim tylko wielkie pole dmuchawców. Które ulecą w swoją stronę, zgodnie ze swoją naturą. Taka jest kolej rzeczy. Jeśli były tam moje książki albo ubrania – zniknęły. Zgodnie z koleją rzeczy. Właściwie to lepiej, muszę uwierzyć sobie na słowo że tamto wszystko w ogóle istniało. Brak dowodów ma jednak swoje plusy.

Rzeczywiście, puste diabły to najbardziej przerażające określenie na strachy. Najlepiej oddaje grozę sytuacji, ale w gruncie rzeczy to tylko słowa. Nawet jeśli śnią się czasem cholernie realnie – są tylko słowami. Cała sztuka polega na tym, żeby w kulminacyjnym momencie odwrócić się plecami i pozwolić dmuchawcom odlecieć w swoją stronę, bo taka jest kolej rzeczy. Zdarza się że ich małe parasolki czepiają się naszych ubrań, włosów, czasem wpadają do ust powodując odruch wymiotny, ale są to tylko małe kawałki rośliny, która kiedyś była mleczem. Teraz jest już niczym. Bo taka jest kolej rzeczy.

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


7 × = pięćdziesiąt sześć

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>