Then

Dobra passa zdrowotna nie mogła trwać zbyt długo. Coś opluło mnie w przedszkolu najwyraźniej, bo moje wszystko zamienia się powoli w jeden bolący, otumaniony watą kłębek.

Słonko wychodzi na pracowe rozmowy, a ja, otulona w koc, ze szklanką soku pomarańczowego obok oddaję się szczytom egzaltacji Iry. Iry przy której stałyśmy z belumbową przy oknie którejś styczniowej właśnie nocy i kiedy różne rzeczy się z nami działy. Albo ja po prostu mam gorączkę?

Na Onecie piszą, że jakiś samolot rozwalił się na Muchowcu w Katowicach. Nie wiem jak wygląda Muchowiec zimą, właśnie sobie to uświadomiłam. Nienie, nie tęsknię.

Takie… zamyślonko tylko.  

12 Comments

  • ~bianca
    Posted 22 stycznia 2006 at 13:51 | Permalink

    moja współlokatorka przez cały dzień pije aspirynę i siedzi pod trzema kocami… wracaj do zdrowia, bo dzieciaczki będą tęsknić. :) [herbata z sokiem mailonym /rumem?]

  • ~Sel
    Posted 22 stycznia 2006 at 15:43 | Permalink

    zdrowiej, zdrowiej :*

  • ~m0242
    Posted 22 stycznia 2006 at 18:44 | Permalink

    Tęsknić to nie bardzo, bo widzisz, w prywatnym przedszkolu to jest tak, że się nie choruje, po prostu. Jestem jedną nauczycielką w grupie i nie miałby mnie kto zastąpić. Taka praca…A zamiast herbaty z sokiem/rumem był obiad z Teściami. I też pomogło :)

  • ~m0242
    Posted 22 stycznia 2006 at 18:48 | Permalink

    Juś lepiej, dzięki :*

  • ~Willow
    Posted 22 stycznia 2006 at 19:29 | Permalink

    czy w prywatnym przedszkolu jest coś takiego jak leżakowanie? -bo nigdy w takm nie byłam :) Z resztą- kto za moich czasów chodził do przedszkola…

  • ~m0242
    Posted 22 stycznia 2006 at 19:44 | Permalink

    To zależy- -w poprzednim nie było, w tym jest. A co racja to racja, mało nas chodziło… A właśnie, pytanko: jesteś za posyłaniem dziecka do przedszkola czy przeciw? :)

  • ~Willow
    Posted 22 stycznia 2006 at 20:43 | Permalink

    za posyłaniem. Panie Przedszkolanki mają pracę wtedy, no nie? :)

  • ~Willow
    Posted 22 stycznia 2006 at 20:44 | Permalink

    ale własnych dzieci jeszcze nie mam, żeby była jasność. Cudzych z resztą też nie :)

  • ~bianca
    Posted 22 stycznia 2006 at 22:26 | Permalink

    hmm… no cóż… w pewnym stopniu rozumiem Cię, bo ja też nie powinnam chorować… :) PS Teściowie to rzeczywiście uzdrawiający Team. ;)

  • ~as
    Posted 23 stycznia 2006 at 06:46 | Permalink

    Na Muchowcu muchy zamarzły, sniegiem przysypane i żaden siamolot czy to w niebie czy wbity w zaspe tego nie zmieni;) zdrówka

  • ~m0242
    Posted 25 stycznia 2006 at 18:16 | Permalink

    Nie no, bardziej mi o rozwój społeczno – emocjonalny dzieci chodziło i te sprawy… :D Ale co prawda to prawda :) Willow- -racjonalne rzeczowe podejście do świata? ;)

  • ~m0242
    Posted 25 stycznia 2006 at 18:19 | Permalink

    A mnie tutaj drzwi do przedszkola w glebę wmarzły jego mać psiakość :/:***

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


osiem + 7 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>