HA… ja wiem! mimo, że jestem lewa w kuchni, przyglądam się jak moja współlokatorka wyczarowuje coś z niczego. więc tak: uosioś był wczoraj. z makaronem. 1. gotujemy makaron, np spaghetti. 2. uosiosia kroimy na drobne kawałeczki i wrzucamy na patelnię z rozpuczonym masłem. i on się tam zajmuje sobą i masłem. 3. jak się już stosownie zajmie i pojawią się wypieki, wlewamy trochę śmietany i mieszamy (na lekkim ogniu). potem dolewamy mleka i mieszamy (zaczyna to wszystko śmierdzieć). 4. potem doprawiamy tym co mamy w szafce (to była chyba bazylia (wtedy zaczyna pachnieć) i innymi bliżej niezidenfikowanymi rzeczami. oczywiście można dodać do tego furę innych rzeczy, np. kukurydzę, groszek, żółty ser itp. potem mieszamy z makaronem i wsuwamy breję ze smakiem – dobrze się komponuje z porzeczkowym sokiem. pyyyszne.aha, oczywiście mogłam pominąć jakiś etap, ale wydaje mi się że wszystko zapamiętałam. jeśli jednak smakowałoby fatalnie tzn. że moja pamięc jednak zawodzi. ps a dziś było risotto z kukurydzą i serem wędzonym – co prawda kukurydza powinna być groszkiem, a ser wędzony – serem żółtym, ale i tak było pyszne… ja się chyba normalnie tutaj gotować nauczę – moja mama zwątpi…
ale jestem dumna z tego komentarza powyżej. przepis na jedzenie pisany przeze mnie. to jest po prostu ewenement na skalę światową. chyba sobie to risotto odgrzeję z wrażenia.
Skończyło się na wędzonym z koperkiem i sosami chińskim/czosnkowym. dobre, tylko duuuuuużo… jeszcze w lodówce leży :)A przepisik chowam, przyda się, dzięki
3 Comments
HA… ja wiem! mimo, że jestem lewa w kuchni, przyglądam się jak moja współlokatorka wyczarowuje coś z niczego. więc tak: uosioś był wczoraj. z makaronem. 1. gotujemy makaron, np spaghetti. 2. uosiosia kroimy na drobne kawałeczki i wrzucamy na patelnię z rozpuczonym masłem. i on się tam zajmuje sobą i masłem. 3. jak się już stosownie zajmie i pojawią się wypieki, wlewamy trochę śmietany i mieszamy (na lekkim ogniu). potem dolewamy mleka i mieszamy (zaczyna to wszystko śmierdzieć). 4. potem doprawiamy tym co mamy w szafce (to była chyba bazylia (wtedy zaczyna pachnieć) i innymi bliżej niezidenfikowanymi rzeczami. oczywiście można dodać do tego furę innych rzeczy, np. kukurydzę, groszek, żółty ser itp. potem mieszamy z makaronem i wsuwamy breję ze smakiem – dobrze się komponuje z porzeczkowym sokiem. pyyyszne.aha, oczywiście mogłam pominąć jakiś etap, ale wydaje mi się że wszystko zapamiętałam. jeśli jednak smakowałoby fatalnie tzn. że moja pamięc jednak zawodzi. ps a dziś było risotto z kukurydzą i serem wędzonym – co prawda kukurydza powinna być groszkiem, a ser wędzony – serem żółtym, ale i tak było pyszne… ja się chyba normalnie tutaj gotować nauczę – moja mama zwątpi…
ale jestem dumna z tego komentarza powyżej.
przepis na jedzenie pisany przeze mnie. to jest po prostu ewenement na skalę światową. chyba sobie to risotto odgrzeję z wrażenia. 
Skończyło się na wędzonym z koperkiem i sosami chińskim/czosnkowym. dobre, tylko duuuuuużo… jeszcze w lodówce leży :)A przepisik chowam, przyda się, dzięki