Szczypta

Tęsknię za dziećmi. Teraz kiedy to wszystko wisi na włosku tęsknię bardziej niż w jakikolwiek inny weekend. Szczególnie „długi weekend”. Do wtorku nic zrobić nie sposób, będzie fasolka po bretońsku ze szczyptą bezsilności zatem. „Układaj(m) czas z takich chwil, w którym świat kochasz(m) z całych sił”, dosłownie i w przenośni. I przekornie uczę się korowodu, samospełniające się proroctwo.

„Przecież nie damy ci zginąć, chyba się nie martwisz?”. Pobeczałam się, niestety.

7 Comments

  • ~MadMan
    Posted 1 maja 2004 at 17:51 | Permalink

    Nie wolno się bać, strach zabija duszę.Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.Stawię mu czoła. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie odwrócęoko swej jaźni na jego drogę. Tam gdzie strach przeszedł nie ma nic, jestem tylko Ja.

  • ~MadMan
    Posted 1 maja 2004 at 17:55 | Permalink

    Ta praca wiele dla Ciebie znaczy, rozumiem to, jest jak ponton na którym płyniesz po rzece życia, nic dziwnego że boisz się gdy ktoś próbuje wrzucić cię do wody i zabrać tratwe. Nielękaj się uwierz, niepoddaj się, a gdy mimo wszystko świat odbierze Ci to co najważniejsze wyciągnij wnioski i płyń pod prąd, podnieś się i idź dalej…Walcz,walcz,walcz…

  • ~Nobody`s wife
    Posted 1 maja 2004 at 17:55 | Permalink

    Zawsze zadziwiały mnie takie nagłe zmiany „osobowości”.

  • ~MadMan
    Posted 1 maja 2004 at 20:11 | Permalink

    Zmiany są uzasadnione wystarczy jeden impuls i człowiek porzuca dawnego siebie niczym wylinke by stawać się lepszym i silniejszym lecz zawsze pozostaje sobą…Jestem tym kim jestem i nikim innym być niemoge, lecz każdego dnia chce być lepszym i dawać więcej a mniej brać…

  • ~(Ten)MRUFKA
    Posted 1 maja 2004 at 22:53 | Permalink

    Pamiętaj proszę o tym, co napisałem wczoraj. Fasolka ze szczyptą bezsilności może być na swój sposób unikalna. A dzieciaki powinny zobaczyć Cię szczęśliwą. Mimo wszystko. To nowe doświadczenie. Myślę.

  • Nobody`s wife
    Posted 1 maja 2004 at 23:06 | Permalink

    Myślę bardzo podobnie. Nie, nie myślę, czuję, to lepsze słowo. Widzisz, łzy oczyszczają, mnie chyba zbyt rzadko. Oduczyłam się ich, optymizm mnie oduczył. To raz. A dwa… Tak, pobeczałam się, fakt, tyle tylko że ze wzruszenia i chyba… ulgi. Wiesz, dwie godziny nikt z Tobą nie rozmawia, wszyscy zajęci jak zwykle, myślisz „no tak, było fajnie i koniec”. A one po prostu kombinują jak mi pomóc, dlatego takie nieobecne. Takie zakamuflowane „doceniamy cię, jesteś z nami, nie oddamy cię”. To bardzo ważne na początku… hm. „kariery zawodowej”. I ważne tak po prostu, w życiu chyba…

  • ~(Ten )MRUFKA
    Posted 1 maja 2004 at 23:22 | Permalink

    Idziecie w tym samym kierunku. W dodatku razem, jak piszesz. To bardzo dużo. A na początek – to najważniejsze. Nawet jeśli jest „widoczne dla oczu”.

Post a Comment

Your email is kept private. Required fields are marked *


pięć × = 45

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>